Bomba wodorowa Castle Bravo promieniowanie
Źródło: Shamim Sharif Romel / CC BY-SA/ Wikimedia Commons

Najniebezpieczniejsze miejsce na Ziemi? Promieniowanie nawet 1000-krotnie większe niż w Czarnobylu

Artur ŁokietekArtur Łokietek
22 Września 2020

Amerykanie na zakończenie wojny zrzucili dwie bomby atomowe. Wcześniej jednak przeprowadzali ogromną liczbę testów nuklearnych. Okazuje się, że jest miejsce na świecie, w którym promieniowanie jest nawet tysiąc razy silniejsze, niż w Czarnobylu.

Amerykanie się nie patyczkują - najpierw zrzucili dwie bomby atomowe na Hiroszimę i Nagasaki, a później rozpoczęli testy kolejnych wersji śmiercionośnej broni masowej zagłady. Promieniowanie powstałe wtedy, utrzymuje się do dziś i wciąż jest zabójczo silne.

Promieniowanie

Promieniowanie na świecie jest dosłownie wszechobecne - codziennie przyjmujemy pewne, niewielkie dawki promieniotwórczych pierwiastków. W Polsce dopuszczalny roczny poziom promieniowania, które możemy na siebie przyjąć, oscyluje wokół tysiąca mikrosiwertów, ale tylko w warunkach naturalnych, nie licząc zabiegów i badań medycznych. Dla przykładu - zjedzenie banana daje nam już dawkę bliską 0,10 mikrosiwertów, zaś samo spanie obok innej osoby to 0,05 mikrosiwertów. Osoby, które znajdowały się w pobliżu reaktora w Czarnobylu podczas jego eksplozji przyjmowały zaś około 300 siwertów (czyli 30 tys. mikrosiwertów)... na godzinę. Sporo? A co, jeżeli powiem Wam, że do tej pory na świecie istnieje miejsce, w którym możemy przyjąć dawkę jeszcze większą, niż właśnie w Czarnobylu lub w Fukushimie?

Zagadkowe światła wokół komety. Naukowcy odkryli niesamowitą tajemnicęZagadkowe światła wokół komety. Naukowcy odkryli niesamowitą tajemnicęCzytaj dalej

Wyspy nowotworów

Wyspy Marshalla składają się z wielu różnych atoli położonych na Oceanie Spokojnym. Dziś, jak i przez ostatnie dziesiątki lat, najczęstszą przyczyną zgonów wśród mieszkańców tychże wysp były nowotwory i cukrzyca. Zdaniem naukowców, powód dla którego jest tam tak zaskakująco wysoka zachorowalność na nowotwory, nie jest wcale efektem specyficznych genów czy zwykłego przypadku, a odpowiedzialność za to, po dziś dzień, ponoszą siły zbrojne Stanów Zjednoczonych. Nie ma w tym nic dziwnego - w latach 1946 - '58 armia USA testowała na tym obszarze, a konkretniej w atolach Bikini i Enewetak, broń jądrową. Zdetonowano tam łącznie 43 bomby atomowe. Wśród nich była także Castle Bravo, czyli największa zdetonowana przez amerykanów bomba wodorowa, której siła okazała się znacznie wyższa niż przewidywane 4-8 Mt, bo wynosiła aż 15 Mt, czyli tysiąc razy więcej, niż bomba, która zrzucona została na Hiroszimę. Castle Bravo spowodowała olbrzymią katastrofę ekologiczną.

DZISIAJ GRZEJE:

1. Potężny cyklon pustoszy Europę. Ofiary śmiertelne, podtopienia i zniszczone domy. Dramat mieszkańców

2. 9 tajemniczych faktów z życia Anny Jantar. Czego fani dowiedzieli się lata po śmierci artystki

Katastrofa gorsza niż śmierć

Castle Bravo spowodowało o wiele większe szkody, niż początkowo sądzono, co wynika bezpośrednio z faktu, że złożona była z testowych substancji, w tym z deuterku litu. Radioaktywny opad dotarł nawet do zamieszkanych części wysp Marshalla, gdzie, jak twierdzą niektóre źródła, dzieci radiośnie wybiegły przed domy myśląc, że pada śnieg. Szybko jednak okazało się, że szarawe cząstki wypalały skórę i nie można było się ich pozbyć z ubrań. Promieniotwórczy pył przebył drogę nawet 600 kilometrów. Szacuje się, że łączna moc wszystkich zdetonowanych na tym obszarze głowic atomowych była równa sile 42,2 megaton. Rząd USA już wcześniej wysiedlił mieszkańców okolicznych wysp gwarantując, że po zakończonych testach możliwe będzie ponownie tam zamieszkanie. Okazało się to jednak niezgodne z prawdą, a rząd został zmuszony do wypłacania poszkodowanym wysokich sum pieniężnych w formie zadoścuczynienia. Część mieszkańców jednak wracała i szybko zapadała na choroby nowotworowe, a nawet popromienne.

Tajemnica Całunu Turyńskiego odkryta? Lekarz uważa, że Jezus zmartwychwstałTajemnica Całunu Turyńskiego odkryta? Lekarz uważa, że Jezus zmartwychwstałCzytaj dalej

Wyspy Marshalla wciąż niebezpieczne

Naukowcy z Columbia University po 60 latach powrócili na promieniotwórcze wyspy. Postanowili zbadać, czy promieniowanie na tym obszarze wciąż jest aż tak niebezpieczne, jednak nawet oni nie spodziewali się takich wyników. Okazało się, że w niektóych rejonach promieniowanie wciąż jest tysiąc razy silniejsze niż w Czarnobylu. Duża w tym zasługa betonowej kopuły na wyspie Runit w atolu Enewetak pod którą umieszczono skażoną ziemię i promieniotwórcze odpady z okolicznych wysp, na których odbywały się testy jądrowe. Problem w tym, że poziom wód się podnosi, co stanowi olbrzymie zagrożenie dla opuszczonej radioaktywnej kopuły, choć i tak okoliczne wody wciąż są zanieczyszczane, a dzieci rodzą się z wrodzonymi wadami genetycznymi, a znaczna część mieszkańców wciąż umiera na raka. "Obecność izotopów promieniotwórczych na wyspie Runit stanowi poważny problem, a mieszkańców należy ostrzec przed wszelkim korzystaniem z wyspy" - alarmują naukowcy w podsumowaniu swoich badań.

ZOBACZ TAKŻE:

  1. Wrocław. Należące do byłego policjanta 2 amstaffy rzuciły się na kobietę z psem. Doszło do tragedii
  2. Media właśnie potwierdziły, rozstali się po 13 latach związku. Już mówią o nowej miłości
  3. Podróż z prędkością ponad 3500 km/h. Virgin Galactic tworzy swojego Concorde'a.
  4. Tajemnicze zjawisko na Słońcu. Przełomowe odkrycie, które wszystko zmieni
  5. Ciała niebieskie w Układzie Słonecznym, na których może istnieć życie
  6. Wielka tragedia gwiazdy "M jak miłość". Koronawirus zabrał najbliższą osobę

Następny artykuł