Słupi obszar PLH220052 Dolina Słupi
Źródło: Wikimedia Commons

Katastrofa ekologiczna w Dolinie Słupi. Tysiące organizmów poniosło śmierć, niewyobrażalne straty

Albert DługoszewskiAlbert Długoszewski
18 Czerwca 2020

Katastrofa ekologiczna w Dolinie Słupi. Z jeziora zniknęła olbrzymia ilość wody. Z doniesień wynika, że wszystkiemu winna jest elektrownia Energi. Jak donoszą miejscowi mieszkańcy woda jeziorze Głębokim w Dolinie Słupi cofnęła się aż o 20 metrów. Śmierć poniosły tysiące organizmów. Strat nie da się oszacować alarmują władze parku krajobrazowego.

Niezwykle ciężka sytuacja w Dolinie Słupi. Alarm ekologiczny, a wręcz można powiedzieć, że jest to katastrofa. Jak donoszą władze parku krajobrazowego, śmierć poniosły tysiące organizmów. Mowa między innymi o skorupiakach, małżach i ikry ryb.

Wszystkiemu winna elektrownia

Władze parku donoszą, że wszystkiemu winna jest elektrownia należąca do państwowej Energi. Jezioro Głębokie (gm. Dębnica Kaszubska) znajduje się w granicach parku krajobrazowego Dolina Słupia. Piękne jezioro skryte między drzewami, ma ponad 100 hektarów. Płynie przez nie rzeka Słupia. Są to niebywale piękne rejony naszego kraju. Jak pokazują ostatnie doniesienia spotkała je niewyobrażalna tragedia. O fakcie, że w jeziorze znajduje się coraz mniej wody informowali od jakiegoś czasu turyści. Linia brzegowa cofneła się aż o 20 metrów. Odsłoniła przy tym pokłady mułu, błota oraz skorupiaki, małże, szczeżuje i ikry ryb. Kajakarze, którzy chcieli przepłynąć jezioro byli zmuszeni zawrócić. Wszystko wskazuje na to, że winnemu całej sprawy jest pobliska elektrownia kontrolowana przez Energę. - Ilość rozkładających się organizmów jest olbrzymia. Można ją liczyć w tonach. Teraz przez wysoką temperaturę panuje tam wszechogarniający fetor, który powoduje zagrożenie dla rzeki Słupi - komentuje Bożena Sikora, dyrektor Pomorskiego Zespołu Parków Krajobrazowych.

"Strat środowiskowych nie da się przeliczyć na złotówki"

Władze samorządowe ustaliły, że za całym zjawiskiem stoi pobliska elektrownia wodna w Gałąźni Małej (pow. bytowski). Jest ona oddalona od jeziora o zaledwie kilka kilometrów. Pobrała ona zbyt dużo wody by zasilić turbiny. O całej sprawie wie już policja i Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska. - Elektrownia zrobiła to bez naszej wiedzy i z pominięciem przepisów - mówi Sikora. Jak relacjonuje, w ciągu ostatniej doby lustro wody podniosło się trochę, ale do wcześniejszego poziomu nadal brakuje jeszcze kilku metrów. - Strat środowiskowych nie da się przeliczyć na złotówki - dodaje w dalszej części wypowiedzi Bożena Sikora.

Odpowiedź Energi

Głos w tej sprawie zabrała również Energa. "Obniżenie poziomu wody było całkowicie kontrolowane i zaplanowane z dużym wyprzedzeniem oraz przebiegało w tempie zgodnym z posiadanym przez spółkę pozwoleniem wodnoprawnym. Na Jeziorze Głębokim poziomy eksploatacyjne są następujące: maksymalny, który jest jednocześnie normalnym (roboczym) poziomem piętrzenia: 92,55 m n.p.m. i minimalny, dopuszczalny poziom piętrzenia: 90,45 m n.p.m. Podczas prac remontowych poziomy piętrzenia mieściły się w dopuszczalnych granicach" - możemy przeczytać w komunikacie prasowym wydanym przez Energę.

ZOBACZ TAKŻE:

  1. Zgierz kompletnie zalany. Jedna ofiara śmiertelna, woda wdarła się m.in. do szpitala
  2. Susza powoduje absurdalne ceny truskawek. W kilku regionach Polski sytuacja jest bardzo ciężka
  3. Czy uważasz, że Polska powinna jak najszybciej zbudować elektrownię jądrową?
  4. Portal IMGW w nowej odsłonie. Skorzysta z niego mnóstwo osób

Następny artykuł