jeden z dziesieciu
Źródło: Ejdzej / CC BY/ Wikimedia Commons

Prowadzi "Jeden z dziesięciu" od lat, jednak niewielu zna jego prawdziwą twarz. Ujawniamy kim naprawdę jest Tadeusz Sznuk

Artur ŁokietekArtur Łokietek
30 Września 2020

Tadeusz Sznuk to jedna z najbardziej rozpoznawalnych osób w polskiej telewizji. Prowadzący "Jednego z dziesięciu" jest przez niektórych kojarzony również z lotnictwem. Choć unika on zdradzania informacji na temat swojego życia prywatnego, warto zainteresować się jego historią.

Program "Jeden z dziesięciu" jest najdłużej emitowanym w polskiej telewizji teleturniejem. Jego prowadzący, Tadeusz Sznuk, kojarzony jest przede wszystkim z brakiem okazywania emocji. Oto, jaki w rzeczywistości jest znany prowadzący.

Czeka nas niezwykle mroźna i śnieżna zima? Model matematyczny już przewidział dla nas przyszłośćCzeka nas niezwykle mroźna i śnieżna zima? Model matematyczny już przewidział dla nas przyszłośćCzytaj dalej

"Jeden z dziesięciu" to nie wszystko

Tadeusz Sznuk urodził się 16 lipca 1943 w Kielcach. Przyszły dziennikarz i prezenter nie od zawsze miał plany związane z telewizją. Na samym początku interesował się on głównie technologią i pracował jako inżynier. Duża w tym zasługa ukończonych przez niego w 1970 roku studiów na Wydziale Elektroniki Politechniki Warszawskiej, gdzie uzyskał tytuł zawodowego magistra inżyniera elektronika. Kolejne 10 lat poświęcił właśnie na uprawianie zawodu, w kierunku którego był kształcony. Mimo to, jeszcze za czasów studiów, zaczął się on interesować właśnie dziennikarstwem, a konkretniej - radiem. Po 10 latach pracy jako inżynier postanowił zmienić kierunek swojej kariery i zatrudnił się w Polskim Radiu. Dopiero w latach 70. udało mu się zaistnieć w telewizji. Co ciekawe jednak, szalenie popularny "Jeden z dziesięciu" to nie pierwszy program, który Tadeusz Sznuk prowadził.

Kariera telewizyjna

W Milionerach wszyscy zamarli gdy padło pytanie. Było niewiarygodnie trudne, nawet Urbański zaniemówiłW Milionerach wszyscy zamarli gdy padło pytanie. Było niewiarygodnie trudne, nawet Urbański zaniemówiłCzytaj dalej

Na samym początku swojej historii z telewizją został on zatrudniony w TVP, gdzie prowadził kultowy dla niektórych program Studio 2. W 1994 roku pojawiła się jednak okazja, aby inżynier-elektryk prowadził telwizyjny teleturniej. Zapewne w tamtych czasach nikt nie spodziewał się, że ten program może przeżyć najdłużej na antenie i w ciągu lat dorobić się statusu kultowego. "Pierwszy odcinek nagrałem na próbę, na prośbę kolegów z telewizji. Teleturniej spodobał się widzom, więc poprowadziłem pierwszą serię. Podobno jednym z ważnych kryteriów wyboru była "durna mina" prowadzącego, żeby gracze nie mogli poznać, co się dzieje w jego duszy i jakie są odpowiedzi. Myślę, że właśnie dlatego zostałem wybrany. Na ekranie zachowuję spokój Bustera Keatona, czy może raczej urzędnika, który nie powinien mieć zbyt mądrej miny. Teraz na ekranie jest już 103. seria. Miny nie zmieniam" - powiedział Sznuk w rozmowie z Tele Tygodniem.

DZISIAJ GRZEJE:

1. Najdziwniejsze odpowiedzi w "Jeden z dziesięciu". Aż trudno uwierzyć, że padły na wizji

2. Dziecko z autyzmem nie radziło sobie w szkole. Nauczycielka wysłała mu wzruszający list

Prezenter, dziennikarz, inżynier i... lotnik?

Okazuje się jednak, że Tadeusz Sznuk ma też zadziwiające zainteresowania, o których nikt by nie pomyślał. Choć z lotnictwem Sznuk związany jest jako komentator pokazów lotniczych, samemu jest również pilotem! Co ciekawe, Tadeusz Sznuk pilotem został całkowicie przypadkowo. "Zostałem lotnikiem po znajomości. Miałem dla radia nagrać materiał związany z lotnictwem, ale niełatwo nielotowi zdobyć zaufanie środowiska lotniczego. Poprosiłem o pomoc szefa, który znał dyrektora Instytutu Lotnictwa. Ten miał w Kętrzynie poligon doświadczalny dla rozmaitych urządzeń agrolotniczych, opryskiwania czy opylania, a obok mieściło się technikum rolnicze, z którego absolwenci wychodzili z maturą i licencją zawodowego agrolotnika. Dyrektor zgodził się wziąć dwóch dziennikarzy na doszkalanie, sugerując, by nie przeszkadzali za bardzo. Powiedział: "Nie sobie polatają na motoszybowcu aż do samodzielnego wylotu". I tak zacząłem z Mietkiem Smugarzewskim zgłębiać tajniki pilotażu" - powiedział cytowany przez Onet.

Naukowcy nie mogą uwierzyć w swoje odkrycie. Chodzi o gigantyczną czarną dziurę. Pochłania wszystkoNaukowcy nie mogą uwierzyć w swoje odkrycie. Chodzi o gigantyczną czarną dziurę. Pochłania wszystkoCzytaj dalej

ZOBACZ TAKŻE:

  1. Okropnie zaniedbany pudel trafił do schroniska. Dopiero po strzyżeniu wyszła na jaw straszna prawda
  2. 5 minut i gotowe. Nasza ukochana surówka z białej kapusty niezmiennie króluje na polskich stołach
  3. Windows XP był plagiatem? Wyglądał łudząco podobnie
  4. Ważna decyzja dla klientów Play. Sieć musi zwrócić pieniądze
  5. Wysyp kawę na folię i ją podpal. Piorunujący efekt jest natychmiastowy
  6. Donald Trump zarażony koronawiursem. Jaki jest stan zdrowia prezydenta USA?

Następny artykuł