katastrofa
Źródło: Pixabay

Jedna z najtragiczniejszych katastrof naturalnych, zginęło prawie 2 tys. ludzi. Wszystko przez ignorowanie naukowców

Artur ŁokietekArtur Łokietek
10 Listopada 2020

Nie wszyscy słuchają ostrzeżeń naukowców. Historia pokazała, że może to być tragiczne w skutkach. W 1963 roku doszło do olbrzymiej tragedii, której dało się w bardzo łatwy sposób uniknąć. Wszystko przez niesłuchanie się naukowców.

9 października 1963 r. był jednym z najtragiczniejszych dni dla wielu włoskich wiosek znajdujących się przy dolinie którą podąża rzeka Piawa. Paradoksalnie sprawczyni całej tragedii, czyli zapora Vajont wyszła ze wszystkiego bez najmniejszego uszczerbku na konstrukcji.

Katastrofa klimatyczna

Nie ukrywajmy, że historia obfituje w wiele przykładów tego, jak nieistotny może być człowiek w obliczu niewyobrażalnych czasami sił natury. Naukowcy od lat poszukują, przeczesują i badają najróżniejsze zakątki świata alarmując o potencjalnych niebezpieczeństwach. Nie wszyscy jednak ich słuchają.

Od paru lat badacze z całego świata coraz poważniej grzmią o katastrofalnych skutkach klimatycznych, które będą niejako "wyrównaniem" dla ludzkości tego, co zrobiła ona z naturą. Wiele osób powątpiewa w takie doniesienia tłumacząc, że świat i tak nieustannie się zmienia, a jak na razie nie da się zauważyć namacalnych skutków globalnego ocieplenia.

W Karpatach znaleziono najstarszy żyjący gatunek ryby. Naukowcy nie mogą uwierzyćW Karpatach znaleziono najstarszy żyjący gatunek ryby. Naukowcy nie mogą uwierzyćCzytaj dalej

Problem w tym, że w istocie skutki już teraz są odczuwalne - lodowce topnieją, odrywają się i mogą stanowić potencjalne niebezpieczeństwo nie tylko dla statków. Zwierzęta tracą pożywienie i swoje naturalne siedliska, zostają zmuszone do migracji. Jakość powietrza w wielkich miastach z roku na rok staje się coraz gorsza. No i do tego katastrofy naturalne, mogące wyrządzić poważne szkody.

Jedna z największych katastrof naturalnych

To, jak ważne są alarmy naukowców, pokazuje historia. Warto jednak pamiętać, że zmiany klimatyczne nie są jedynym zagrożeniem dla ludzkości, a równie ważne jest monitorowanie możliwości wystąpienia katastrof naturalnych. Te, choć nie zawsze bezpośrednio związane z klimatem (paradoksalnie wybuch superwulkanu obniżyłby średnią temperaturę na Ziemi nawet o kilka stopni), często mogą być skutkiem działań człowieka.

Jednym z dobitnych, aczkolwiek wciąż tragicznych przykładów, może tu być to, co zdarzyło się 9 października 1963 roku w Prowincji Pordenone, w regionie Friuli-Wenecja Julijska w północnych Włoszech. Lata wcześniej wybudowano w tamtym miejscu zaporę Vajont, na tamten czas był to największy tego typu obiekt stworzony przez człowieka o wysokości 264,6 metrów. Problem w tym, że naukowcy już wcześniej alarmowali o potencjalnym niebezpieczeństwie.

NASA podpisała historyczne umowy z 17 firmami. Zajmą się rewolucyjną technologią kosmicznąNASA podpisała historyczne umowy z 17 firmami. Zajmą się rewolucyjną technologią kosmicznąCzytaj dalej

Wszystko przez to, że góra znajdująca się pod zaporą, Monte Toc, określana była mianem niestabilnej geologicznie. Do alarmów naukowców dołączyli wkrótce zaniepokojeni mieszkańcy, którzy w tamtym rejonie na przestrzeni lat zauważali powtarzające się lekkie wstrząsy lub osunięcia ziemi. Zazwyczaj zapory buduje się w celu albo uzyskania energii wodnej albo ochrony danego rejonu przed powodzią. Tutaj efekt był odwrotny, niż zamierzony.

DZISIAJ GRZEJE:

1. Najpotężniejszy statek kosmiczny w historii ludzkości. SpaceX zaprezentowało Starship

2. Prawdziwa "bomba witaminowa". Przepyszna surówka z buraków, ogórków kiszonych i popularnych owoców

Zapora Vajont stoi nadal

Jeszcze w trakcie budowy pojawiły się wstrząsy na skutek których woda przelewała się przez zaporę. W jednym z takich wypadków zginęła jedna osoba, więc sprawę zbagatelizowano. Problem w tym, że naukowcy dalej alarmowali o niebezpiecznych działaniach człowieka w tym obszarze, które mogą sprowadzić znacznie poważniejsze problemy. Zapora nie miała sensu istnienia.

9 października 1963 roku doszło do osunięcia się ogromnych mas gruntowych do jeziora utworzonego przed zaporą, co wywołało olbrzymią falę, która dosłownie przeskoczyła zaporę i z hukiem runęła w dolinę położoną niżej. Dolinę, w której znajdowały się małe wioski z mieszkańcami. Szybkość fali była tak ogromna, że wyparte z niej powietrze można porównać ilościowo z tym, które powstaje na skutek wybuchu bomby atomowej. Tsunami zmiotło wszystko na swojej drodze, czym zabiło około 1917 osób, w zakończyło istnienie nawet 350 rodzin. Wiele osób znajdywano ze zdartymi ubraniami i doszczętnie zniszczonymi organami wewnętrznymi.

Obrazy TechgameFot. Pixabay

Na początku władze uznały, że nie dało się zapobiec tej naturalnej katastrofie. Po latach jednak wiemy, że naukowcy i lokalni mieszkańcy bardzo sprzeciwiali się inwestycji. Dzisiaj jezioro znajdujące się za nieczynną zaporą nie istnieje - na jego dnie znajdują się osunięte z gór skały i ziemia.

Cała powyższa historia, choć nie jest bezpośrednio związana ze zmianami klimatycznymi pokazuje, że człowiek ma niebagatelny wpływ na przyrodę i naturę. Opór tej może jednak manifestować się w różny sposób, w tym właśnie katastrofami klimatycznymi czy naturalnymi. Dlatego często władze różnych krajów powinny skupić się na ostrzeżeniach naukowców, zwłaszcza, jeżeli mają w pewnych kwestiach porozumienie.

Zuchwałe oszustwo na karty SIM. Można stracić mnóstwo pieniędzyZuchwałe oszustwo na karty SIM. Można stracić mnóstwo pieniędzyCzytaj dalej

ZOBACZ TAKŻE:

  1. Nagle złodziej wyważył drzwi i rzucił się na kobietę. Reakcja psa pozostawia wiele do życzenia
  2. Piesek chihuahua boi się spać sam. Tylko jedna rzecz pozwala mu pokonać lęk, wideo rozczuli każdego
  3. Przełomowe odkrycie naukowców. Dotyczy organizmów, które mogą żyć na Marsie do dzisiaj
  4. Naukowcy dawno nie byli tak podekscytowani. Słońce w nowym cyklu, czekali od dawna
  5. Najlepiej poznane planety nie mogą być siedliskiem życia. Powód jest zadziwiający
  6. Potwierdzono zagrożenie, ogłoszono pierwszy stopień alarmowy dla kilku województw. Potrwa do rana
  7. Artur Barciś stoczył walkę z koronawirusem. Wiemy, jak teraz czuje się uwielbiany aktor

Następny artykuł