Minister Zdrowia Szumowski podczas konferencji.
Źródło: flickr

Naczelny polski epidemiolog oskarża Ministra Szumowskiego o szerzenie paniki

Pandemia koronawirusa trwa. Codziennie przybywa mniej więcej taka sama liczba osób zakażonych, czy to znaczy, że zatrzymaliśmy tendencję wzrostową zakażeń? Eksperci twierdzą, że nie.

Według ekspertów z Polskiego Towarzystwa Epidemiologów i Lekarzy Chorób Zakaźnych przeprowadzanych jest zbyt mało badań, aby skutecznie określić, kiedy przypadnie szczyt zachorowań na COVID-19. Specjaliści podkreślają również, że nie ma sensu mówić o krajowym szczycie zachorowań, a należy zwrócić uwagę na poszczególne województwa. W niektórych, sytuacja wydaje się być opanowana, w innych liczby zachorowań cały czas rosną.

Krzywa Gaussa

Profesor Robert Flisiak, prezes Polskiego Towarzystwa Epidemiologów i Lekarzy Chorób Zakaźnych, tłumaczy, że każda epidemia przebiega według krzywej Gaussa. Jeśli krzywa nie posiada szczytu, to znaczy, że przeprowadzanych jest zbyt mało testów, aby określić chociaż w przybliżeniu przebieg epidemii. W sytuacji, w której od czterech tygodni odnotowujemy podobną liczbę zachorowań możemy wnioskować, że linia odcięcia jest bardzo odcięta. Specjalista mówi, że powinniśmy skupić się na obserwacji województw, a nie całego kraju. W województwie lubelskim, podlaskim i lubuskim krzywa jest bardzo dobrze widoczna.

Kluczem regularne testy

Laboratoria w województwie podlaskim od paru dni nie odnotowują nowych przypadków zachorowań. Na chwilę obecną nie wydaje się, żeby była to tylko chwilowa zniżka, ponieważ w dalszym ciągu przeprowadzają około 200 testów dziennie. Odwrotnie sytuacja ma się np. w województwie mazowieckim, tam co prawda liczba zarażeń spada, ale nie można zaobserwować charakterystycznego dla krzywej Gaussa szczytu. Na Śląsku z kolei zakażeń przybywa, co oznacza, że szczyt zachorowań tam jeszcze nie nastąpił.

MZ: szczyt epidemii przed nami

Minister Zdrowia nawołuje, że szczyt epidemii jeszcze w Polsce nie nastąpił. Dat było już wiele, ostatecznie jednak zawsze są przesuwane o kolejne tygodnie. " Jeśli minister mówi, że szczyt epidemii mamy przed sobą, to opiera się na tajemnej wiedzy niedostępnej epidemiologom. Chyba że ma na myśli COVID-19 w aspekcie globalnym. Faktem jest, że można się spodziewać fali zakażeń w Ameryce Południowej. Także w Afryce, choć ze względu na brak możliwości testowania pewnie jej przebiegu nie poznamy.” - komentują specjaliści.

ZOBACZ TAKŻE:

  1. Ministerstwo poinformowało o nowych przypadkach zakażenia koronawirusem
  2. Koronawirus może zarażać inne zwierzęta. WHO chce rozpocząć nową misję badawczą w Chinach
  3. Uczniowie w szkołach jeszcze przed wakacjami? Rząd ma na to pomysł
  4. Kilka tysięcy mutacji koronawirusa. Naukowcy wyjaśniają, czy tak duża liczba jest dla nas groźna
Następny artykuł