Węgiel trzymany w dłoni.
Źródło: Pixabay

Znany epidemiolog o przebiegu pandemii: "Tak doprowadzono do tragedii na Śląsku"

Stanisław JanowskiStanisław Janowski
15 Czerwca 2020

Profesor Krzysztof Simon zabrał po raz kolejny głos w temacie pandemii wirusa SARS-CoV-2 na terenie Polski. Według niego Polacy dobrze poradzili sobie z przestrzeganiem obostrzeń na początku epidemii, teraz jest już gorzej. Simon wyjaśnił również jak można było uniknąć powstania epicentrum polskich zarażeń na Śląsku.

W wywiadzie dla Rzeczpospolitej profesor Krzysztof Simon zapewniał, że tragedii na Śląsku można było uniknąć, wystarczyło zrobić jedną, prostą rzecz, której niestety zabrakło.

Obostrzenia, a Polacy

Epidemiolog podkreślił, że Polacy dobrze radzili sobie z obostrzeniami związanymi z pandemią koronawirusa. Na początku praktycznie wszyscy zgodnie stosowali się do zasad zakrywania twarzy, zachowywania dystansu społecznego oraz utrzymywania higieny. Razem z poluzowaniem obostrzeń, część Polaków coraz mniej chętnie stosuje się do nakazów, które jeszcze pozostały. Profesor Simon mówi, że nie można się temu dziwić, skoro sami ludzie u władzy nie dają nam najlepszego przykładu.

Obostrzenia, a politycy

W tej wypowiedzi prof. Simon odniósł się oczywiście do słynnej wizyty Jarosława Kaczyńskiego na powązkowskim cmentarzu. “Ja nie pojechałem na grób bardzo bliskich mi i kochanych osób akceptując jak polski obywatel zalecenia rządu, a przedstawiciele władzy bez masek i przestrzegania procedur robili co chcieli. Tak jest traktowany kraj i społeczeństwo. Niektórzy to może akceptują, ja nie” - wyjaśniał Simon. Takich przykładów można by z resztą wyliczać w nieskończoność, zaczynając chociażby od wizyty Mateusza Morawieckiego w gliwickiej restauracji. Simon podjął również temat epidemii na Śląsku. Według niego w łatwy sposób można było tej sytuacji uniknąć.

Pandemia, a Śląsk

“Na początku epidemii nikt w tych wielkich zamkniętych społecznościach, jakim są zakłady pracy, nie miał robionych badań przesiewowych, a niektóre kraje tak robiły. Takie badania zmniejszyłyby ryzyko szerzenia się zakażeń” - tłumaczy naukowiec. Teraz, gdy zaczęto robić badania przesiewowe, wychodzą na jaw zatrważające statystyki. Co prawda większość osób zarażonych, to osoby młode i silne, ale mogą one zarazić innych pracowników lub swoje własne rodziny, gdzie różnice wiekowe są większe i zawsze znajdzie się ktoś z grupy ryzyka.

ZOBACZ TAKŻE:

  1. Skandaliczne wynagrodzenie za pracę pielęgniarki. 4,25zł za 252 przepracowane godziny
  2. Liczba zarażonych się nie zmniejsza. Zmarła 40-letnia kobieta. Najnowsze statystyki Ministerstwa Zdrowia
  3. Szczepionka na COVID-19 już niedługo? Testy na ostatniej prostej
  4. Powrót koronawirusa w Chinach. Tak źle nie było od kwietnia

Następny artykuł