Autobus
Źródło: flickr

Policja wkroczy do komunikacji miejskiej. Jedna rzecz pozwoli uniknąć Ci wysokiego mandatu

Artur ŁokietekArtur Łokietek
23 Czerwca 2020

Zaczynają się policyjne kontrole w komunikacji miejskiej. Będą oni wraz z kontrolerami biletów sprawdzać stosowanie się do obowiązujących zasad. Wystarczy pamiętać o jednej rzeczy, a unikniesz mandatu. Te ostatecznie mogą doprowadzić nawet do grzywny w wysokości 30 tys. złotych!

Okazuje się, że choć maseczki ciągle pozostają w mocy (przynajmniej w niektórych miejscach czy sytuacjach), to nie wszyscy o obowiązujących zasadach pamiętają. Zaczyna się wyłapywanie ludzi w komunikacji miejskiej.

Nie warto nie mieć maseczki

W sklepach, punktach gastronomicznych czy nawet w komunikacji miejskiej - da się zauważyć wyraźne zdystansowanie obywateli od nadal obowiązujących reguł. W końcu maseczki nadal nosić trzeba, w konkretnych sytuacjach. W przeciwnym razie policja zobowiązana jest wystawić mandat, a w razie naprawdę wyjątkowej sytuacji może skierować sprawę do Sanepidu. O ile mandaty i tak porażają wysokoscią (aż 500 złotych!), to druga opcja jest znacznie mniej przyjemna. Sanepid jest w stanie zasądzić grzywnę, w absurdalnej wręcz wysokości nawet do 30 tysięcy złotych! A to wszystko przez zwykły brak maseczki...

Maseczka = bezpieczeństwo

Maseczki w komunikacji miejskiej zdecydowanie pomagają w zachowaniu bezpieczeństwa. Zatrzymują one wydzielanie i pochłananie potencjalnie szkodliwych substancji pochodzących od innego człowieka. Wrocław postanowił przypominać ludziom, aby do nakazu zakładania maseczki w autobusach czy tramwajach się stosowali. Do tej pory tamtejsi kontrolerzy biletów mieli przy sobie jednorazowe maseczki, aby wręczać je zapominalskim. Sytuacja z "zapominalskimi" najwidoczniej się zaostrza, gdyż do transportu miejskiego wchodzą teraz policjanci. Zgodnie z danymi policyjnymi, do tej pory za brak maseczki w autobusie nie ukarano nikogo. "Dziś nie karzemy, dziś pouczamy. Powiem więcej: zamiast dawać mandaty dajemy… też na „m” – maseczki" - mówi cytowany przez Onet Łukasz Dutkowiak, oficer prasowy z Komendy Miejskiej Policji we Wrocławiu. Mandaty jednak mogą się pojawić.

"Nie mam maseczki, bo pies mi zjadł"

Nakaz w mocy jest, a więc należy się do niego stosować. Policjani mówią, że ludzie często starają się znaleźć wiele różnych usprawiedliwień braku maseczek - większość ich po prostu zapomina, część niespodziewanie skorzystała z komunikacji miejskiej. Niektórzy wdają się jednak w dyskusję mówiąc, że maseczki nic nie dają. Wielokrotne badania naukowców udowadniają, że noszenie maseczek przez ogół ludzi w danym miejscu powstrzymuje ryzyko zarażenia. Choć policjanci starają się wręczać teraz zapasowe maseczki, radzimy jednak, aby o nich nie zapominać. Mandat 500 złotych to i tak nic w porównaniu z ewentualną karą nałożoną przez Sanepid.

Zobacz także:

  1. Skandaliczna sytuacja. Polacy za oddanie głosu w wyborach zapłacą ponad 100 zł
  2. Wyjście do teatru to prawdziwa sztuka. Spektakle wracają, ale pod rygorystycznymi zasadami
  3. Wysoka liczba zakażeń, więcej przypadków śmiertelnych. Nowe statystyki Ministerstwa Zdrowia
  4. 900 Polaków w ognisku niemieckiego koronawirusa. Ambasada jest bezradna



Następny artykuł