człowiek w maseczce
Źródło: Unsplash

Wg polskiego epidemiologa niektóre zakazy to "maskarada". Duże miasta najszybciej poradzą sobie z epidemią

Artur ŁokietekArtur Łokietek
29 Kwietnia 2020

Znany epidemiolog Paweł Grzesiowski uznał, że teraz jest najlepszy moment na "zniesienie panicznych zakazów". Uznał on, że noszenie maseczek na ulicy jest niepotrzebne. Grzesiowski poruszył również temat izolacji i wykształcania odporności na patogen.

Paweł Grzesiowski już niejendnokrotnie wypowiadał się na temat COVID-19. Tym razem uznał on obecne obostrzenia za niepotrzebne i "paniczne".

Zakazy są już niepotrzebne?

Znany epidemiolog uznał, że kwarantanna i społeczna izolacja okazały się skuteczne w ograniczaniu rozprzestrzeniania się koronawirusa SARS-CoV-2. Wtóruje on tym samym innym specjalistom, zdaniem których takie kroki były niezbędne do pokonania pandemii. Cytowany przez wp lekarz stwierdził, że w Polsce transmisja pozioma koronawirusa została ograniczona, a głównie zachorowania następują w szpitalach czy domach opieki, a nie na ulicy czy nawet w sklepie. Tym samym postuluje on zdjęcie, jego zdaniem, "panicznych zakazów". "Najwyraźniej władza potrzebowała więcej czasu, by przekonać się, że sytuacja jest stabilna i można pozwolić ludziom wyjść" - stwierdził naukowiec. Podkreślił on tym samym, że obowiązujące nadal ograniczenia nie są uzasadnione. Choć w Polsce zdaniem epidemiologa wykonywane jest za mało testów, większa ich liczba niekoniecznie może przynieść aż tak wielką ilość nowych przypadków. Z tego względu daleko nam do krajów, które najbardziej cierpią z powodu pandemii.

Chodzenie w maskach jako "maskarada"

Epidemiolog poruszył także temat noszenia maseczek ochronnych. Zdaniem specjalisty, "wirus nie fruwa w powietrzu" i noszenie maseczek kojarzyć się może z "maskaradą". Jeżeli transmisja na ulicach faktycznie została w znacznym stopniu ograniczona, postawa lekarza niekoniecznie musi dziwić. Żartobiliwie uznał on, że społeczny dystans mamy we krwi, gdyż na plażach odgradzamy się parawanami, podczas gdy we Włoszech "jeden drugiemu prawie siedzi na leżaku". Jednocześnie oznacza to, że pamiętanie o zachowaniu dystansu i nie nadużywanie wolności jest tutaj kluczowym aspektem w dalszym społecznym przeciwdziałaniu pandemii. "Tam, gdzie epidemia była bardzo gwałtowna i dużo osób chorowało, jak we Francji czy Włoszech, tych uodpornionych też będzie pewnie dużo więcej. Może się okazać, że za pół roku czy nawet za trzy miesiące Włochy będą najbezpieczniejszym krajem na świecie, bo 60 proc. mieszkańców będzie uodporniona" - stwierdził Paweł Grzesiowski. Taki scenariusz może dotyczyć każdego dużego miasta (w tym choćby Warszawy), gdzie wykształcić się może odporność stadna i wtedy koronawirus zostanie w jeszcze szerszym stopniu zahamowany.

Zobacz także:

  1. Minister Szumowski powiedział dziś o trzech nowych ogniskach koronawirusa. Chodzi o kopalnie
  2. Tanie linie lotnicze wprowadzają ważny nakaz. Bez podporządkowania się, nie polecimy samolotem
  3. IMiGW wydało komunikat dla ośmiu województw. Nadciągają burze
  4. Dziennikarze zapytali Ministra Zdrowia o to czy możemy spotykać się ze znajomymi. Jego odpowiedź nie napawa optymizmem



Następny artykuł