plastikowa butelka na plaży
Źródło: Unsplash

Każdy z nas pije z plastikowych butelek codziennie. Zaskakująca prawda wyszła na jaw

Artur ŁokietekArtur Łokietek
10 Czerwca 2020

Badacze z RPA postanowili sprawdzić, czy włókna naturalne faktycznie rozkładają się w oceanach tak szybko, jak zakładano. W końcu mówiono zawsze, że to włókna pochodzące z plastiku są największym zagrożeniem dla środowiska. Prawda okazuje się zgoła inna, niż myślano.

Mikrowłókna to jedne z cząstek stanowiących zagrożenie dla wolnych od zanieczyszceń wód powierzchniowych naszej planety. Naukowcy przyjrzeli się im dokładniej.

Plastikowe butelki i oceany

Od wielu lat specjaliści z całego świata alarmują, że niebezpieczne ilości plastiku zaniczyszczają nasze oceany. Te zaś nie są zanieczyszczeniem jedynie na poziomie pływającej butelki - w wodach pełno jest mikroskopojinych cząstek takich, jak mikrowłókna. Pochodzą one m.in. z prania odzieży syntetycznej i innych form zanieczyszczeń - jak głoszą szacunki naukowców pojedyncze pranie odzieży poliestrowej w pralce powoduje emisję aż pół miliona włókien tekstylnych do środowiska! Choć plastikowe mikrowłókna są uważane przez wielu badaczy za główne zagrożenie, okazuje się, że znaczną część wszystkich zanieczyszczeń stanowią właśnie włókna naturalne (np. bawełniane czy wełniane). Dotychczas kategoryzowane je wraz z włóknami plastikowymi, gdyż uważano, że rozkładają się one za szybko w warnkach wodnych.

Zaskakujące odkrycie naukowców

Naukowcy z Kapsztadzkiego Uniwersytetu w RPA postanowili zbadać, czy włókna naturalne faktycznie rozkładają się szybciej i stanowią jedynie margines wszystkich zaniczyszczeń w morzach i oceanach. Po przeanalizowaniu za pomocą techniki spektroskopi w podczerwieni blisko 2 tyś. próbek (m.in. z różnych oceanów, a także mórz) doszli do zaskakujących wniosków. Okazuje się, że włókna plastikowe stanowiły jedynie 8 procent zanieczyszczeń w tych wodach. Reszta to, co bardziej zaskakujące, włókna naturalne, czyli takie pochodzące z bawełny (50 procent całości), wełny (12 procent), czy lnu i jedwabiu. Czemu odkrycie jest zaskakujące? Po pierwsze - włókna sztuczne stanowią większość wszystkich wyrobów tekstylnych dziś wytwarzanych. Po drugie - włókna naturalne najwidoczniej nie rozkładają się wcale w tak szybkim tempie, a znaczna ich część w oceanach pochodzi jeszcze z poprzednich dekad.

Zanieczyszczone oceany

Dotychczas uwaga naukowców z całego świata skupiła się przede wszystkim na analizie szkód, jakie wyrządzają włókna syntetyczne. Przeprowadzono mało badań, które wskazać miały szkodliwość naturalnych. Wszystko przez, jak się okazuje, błędne założenie, że te rozkładają się znacznie szybciej i nie stanowią aż takiego zagrożenia. Warto jednak pamiętać, że dziś większość ubrań stworzonych z materiałów naturalnych również nie jest w pełni naturalna, gdyż pokrywa się je dużymi ilościami różnych chemikaliów mających odzież utrwalić czy uodpornić na różne warunki. Wygląda więc na to, że włókna naturalne są równie niebezpieczne co syntetyczne, a w morzach i oceanach może ich być znacznie więcej, niż przypuszczano.

Zobacz także:

  1. Mieszkańcy 5 województw muszą mieć się na baczności. Nawałnice oraz gradobicia w środę
  2. Szerszenie zabójcy panoszą się na świecie. W Chinach radzą sobie z nimi miotaczami ognia
  3. Przejmujący apel WHO. Sytuacja na świecie pogarsza się
  4. Ulewy stulecia czekają nas co 5 lat. Winne ocieplenie klimatu



Następny artykuł