Magazyn
Źródło: wikimedia.com

Kto do tego dopuścił? Testy warte 125 mln złotych leżą w magazynie - nikt z nich nie korzysta

Kuba WielochKuba Wieloch
25 Czerwca 2020

Ministerstwo zdrowia zapłaciło 125 mln zł za testy. Problem tkwi w tym, że leżą one w magazynie i nikt z nich nie korzysta

Magazyny zapełnione testami z Korei Południowej

Jak donosi "Gazeta Wyborcza" w magazynach leży ponad 150 tysięcy testów. Nikt z nich nie korzysta, ponieważ Ministerstwo Zdrowia nie ma pewności co do ich skuteczności.

Zmarnowano miliony złotych

Testy antygenowe przyjechały do Polski z Korei Południowej, a wyprodukowała je firma PCL. Dają one niezwykle szybkie wyniki, bo już po 15 minutach osoba badana dostaje informacje zwrotną. Dlatego też miały być stosowane w domach pomocy społecznej. Miniesterstwo zapowiadało, że zakupi 27 tysięcy sztuk, aby najpierw sprawdzić, czy testy są skuteczne. Okazuje się jednak, że z góry zakupiono milion sztuk i 500 analizatorów. Oznacza to, że firma PCL otrzymała zapłatę, która wyniosła prawie 125 mln zł.

Nasuwa się więc ważne pytanie - skoro mamy tyle testów, to czemu z nich nie korzystamy? Na dobrą sprawę, przy tak dużej ilości sprzętu można przesiewowo przebadać cały kraj, szybko wykrywając nowe ogniska wirusa. Jak się okazuje, jeden z ośrodków, Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego - Państwowy Zakład Higieny przyznał, że nie przeprowadzano walidacji testów firmy PCL. Rzecznika dodała, że nie badano czułości testów, ani tego jak pewny jest ich wynik.

Testy mogą być niepewne

Prawdopodobnie nie korzystamy z tych testów z jednego powodu - z badań wynika, że ich wyniki są bardzo niepewne. Skuteczność testów z Korei Południowej wynosi 15-20%. To jednak nie wyjaśnia fenomenu składywania ich w magazynach. Nawet mniej czułe testy mogą przydać się w walce z pandemią.

"Gdyby sprawdzano te testy biorąc świeży wymaz i robiąc jednocześnie badanie genetyczne i badanie antygenów, skuteczność mogłaby się okazać wyższa. Problem w tym, że testy rozesłano po Polsce do sprawdzania, bez podania procedury, według której należy to robić. W rezultacie każdy robił to po swojemu i każdemu wyszło co innego" – powiedziała "Wyborczej" osoba znająca dobrze tę sprawę.

ZOBACZ TAKŻE:

  1. Kilka reaktorów w ciągu najbliższych lat. Polska wchodzi w erę energii atomowej
  2. Polacy piją i toną. RCB wydało specjalne ogłoszenie
  3. Dwie główne rzeki w Polsce zagrożone wylaniem. IMGW wydaje alert dla pięciu województw
  4. Jest decyzja w sprawie zasiłku opiekuńczego. Wspaniała wiadomość dla tysięcy polskich rodzin

Następny artykuł