Twarz widziana w starym murze betonowym.
Źródło: Wikipedia Commons

Dlaczego widzimy twarze w codziennych obiektach? Naukowcy odpowiadają

Stanisław JanowskiStanisław Janowski
15 Sierpnia 2020

Praktycznie każdy z nas dostrzega twarze w obiektach nieożywionych. Niezależnie, czy widzimy twarz teściowej w rozpadającym się, starym budynku, czy wesołą buzię w hydrancie. Naukowcy w końcu wzięli się za poważne wyjaśnienie tego zjawiska.

Dziwne uczucie jakby ktoś nas obserwował, twarze w nieożywionych obiektach, które mimo tego, że tak naprawdę ich tam nie ma, to mają pełno charakteru i emocji. Wszyscy przynajmniej kilka razy w życiu zauważyliśmy coś podobnego. Pareidolia to jednak nic nadzwyczajnego. Naukowcy w końcu zabrali głos w tej sprawie.

Buzię widzę w tym domku

Pareidolia to zjawisko dopatrywania się znanych kształtów (takich jak twarz) w przypadkowych obiektach. Temu zjawisku towarzyszy również zupełnie naturalne łączenia kształtów z nacechowaniem, charakterem i emocjami. Najbardziej znane przykłady pareidolii, to twarz diabła we włosach królowej Elżbiety II (na portrecie umieszczonym na kanadyjskim banknocie z 1954 roku), wizerunku szatana ludzkość doszukała się również na zdjęciach dymu z ataku na World Trade Center w 2001 roku. Innym przykładem jest krater na powierzchni Marsa, który do złudzenia przypomina twarz.

Twarz widziana w kraterze na Marsie

Starlink oficjalnie rozpoczął działanie. Znamy pierwsze pomiary prędkości Internetu od Elona MuskaStarlink oficjalnie rozpoczął działanie. Znamy pierwsze pomiary prędkości Internetu od Elona MuskaCzytaj dalej

Ale dlaczego właściwie widzę buzię w tym domku?

Naukowcy z Uniwersytetu Nowej Południowej Walii (UNSW) w Sydney postanowili przyjrzeć się bliżej procesom, które odpowiadają za to, że w najróżniejszych obiektach widzimy fałszywe twarze. Jak podkreślają naukowcy z Australii, do rozpoznawania tych twarzy używamy tych samych mechanizmów wizualnych, jak w przypadku tych prawdziwych twarzy.
Praca naukowa na ten temat została opublikowana w magazynie Psychological Science, a nad badaniami czuwał dr Colin Palmer z UNSW, który podkreśla, że widzenie twarzy w codziennych obiektach jest perfekcyjnie normalnym zjawiskiem, co z resztą podkreśla wiele internetowych memów i stron poświęconych temu zjawisku.

Zapomnijcie o latających samochodach. Nowy kostium JetSuit sprawi, że poczujemy się jak superbohaterZapomnijcie o latających samochodach. Nowy kostium JetSuit sprawi, że poczujemy się jak superbohaterCzytaj dalej

Twarz widziana w skale urwiska.

Obiekty z charakterem

Co niezwykle ciekawe dla naukowców (i dla nas w sumie też), to fakt, że twarze, które widzimy w różnych codziennych obiektach najczęściej są silnie nacechowane emocjami i mogą wpływać na nasze odczucia. Naukowiec przytacza przykład okien w domu, które mogą sprawić, że będziemy czuli się obserwowani, lub przeciętej papryki, która może wyglądać jak rozbawiona do granic możliwości twarz, co sprawi, że sami się uśmiechniemy.
Skąd się jednak bierze pareidolia? Naukowcy odpowiedzialni za badania kierują dyskusję w stronę tego, w jaki sposób działa percepcja twarzy. Ludzkie twarze są dosyć zróżnicowane, jednak posiadają kilka punktów wspólnych, które sprawiają, że no cóż... twarz to twarz. Mowa tu przede wszystkim o rozmieszczeniu oczu i ust. Do tego rozmieszczenia nasz mózg się już zdążył tak przyzwyczaić, że potrafi je rozpoznać nawet tam, gdzie nie mamy do czynienia z oczami i ustami. Pareidolia jest według dr. Palmera efektem ewolucji, a badania przeprowadzone nad małpami nie sugerują, że przejęliśmy tę umiejętność od nich.

ZOBACZ TAKŻE:

  1. Starlink oficjalnie rozpoczął działanie. Znamy pierwsze pomiary prędkości Internetu od Elona Muska
  2. Zapomnijcie o latających samochodach. Nowy kostium JetSuit sprawi, że poczujemy się jak superbohater
  3. Naukowcy już wiedzą jak będzie wyglądał koniec wszechświata
  4. Gigantyczna królowa szerszeni sama buduje gniazdo. Niesamowite nagranie

Następny artykuł