Screeny zdjęć z aplikacji Untappd z lokalizacją.
Źródło: Bellingcat

Pentagon śledzony za pomocą piwnej aplikacji. Użytkownicy sami udostępniali tajne informacje

Użytkownicy aplikacji Untappd, która służy do dzielenia się opiniami na temat piwa, które aktualnie pijemy posłużyła do sporego wycieku danych z wojska i tajnych służb w Stanach Zjednoczonych.

Użytkownicy sami udostępniali tajne informacje poprzez publikowanie zdjęć i udostępnianie swojej lokalizacji. Aktywność w aplikacja odnotowana została między innym iw Pentagonie, placówkach NSA, MI6 i bazach wojskowych.

Regulamin prywatności? Na co to komu

O bezpieczeństwie danych osobowych w czasach, gdy wszyscy mają dostęp do smartfonów, na które można ściągać niezliczoną ilość aplikacji można by mówić godzinami. Informacje z takiej rozmowy i tak pewnie większości wpadną jednym uchem, a wypadną drugim i przy instalacji kolejnej aplikacji, bez zastanowienia klikniemy we wszystkie zgody, które podsuwa nam oprogramowanie. Taka sytuacja miała miejsce w przypadku agentów CIA i żołnierzy w amerykańskim wojsku, którzy sami udostępniali kluczowe informacje dzieląc się swoimi opiniami na temat piwa, które akurat pili.

Aplikacja działała nawet na terenie Pentagonu

Aby znaleźć interesujące informacje nie trzeba być nawet zbyt utalentowanym hakerem. Aplikacja sama w bardzo szczegółowy sposób określa lokalizację użytkownika, dzięki czemu osoby trzecie mogą wejść w posiadanie bardzo szczegółowych danych na temat ulubionych miejsc konkretnej osoby. Oprócz standardowych barów, sklepów i mieszkań, w których użytkownicy logowali się do aplikacji, odnotowano w niej liczne aktywności z amerykańskich baz wojskowych na całym świecie, a nawet z Pentagonu. Dzięki aplikacji można było nawet zidentyfikować osoby, które z niej korzystały, a mowa tu o takich ludziach jak pracownicy departamentu obrony Stanów Zjednoczonych czy bazy w Guantanamo.

Tajne dokumenty przy piwku

Użytkownicy aplikacji Untappd mogą za jej pomocą dzielić się zdjęciami aktualnie konsumowanego piwa. Nie ma w tym nic złego, dopóki w kadrze nie pojawiają się żadne delikatne informacje, a tak niestety było w przypadku pracowników chociażby Pentagonu. Na zdjęciach można było znaleźć rządowe dokumenty, numery telefonów, bilety lotnicze i tym podobne. Co prawda dane lokalizacyjne niekoniecznie muszą sugerować, że dana osoba rzeczywiście pracuje w rządowym budynku, tak jak było w przypadku kilku aktywności z placówki MI6. Jednak w połączeniu ze zdjęciami, bardziej dociekliwi poszukiwacze informacji mogą w prosty sposób określić, czy udostępniane dane są wartościowe, czy też nie. Internetowe śledztwo na ten temat przeprowadził portal bellingcat.com.

ZOBACZ TAKŻE:

  1. Poważne zarzuty wobec Chin. FBI oskarża o dezinformacje w temacie COVID-19
  2. Wybory mogą zostać przeprowadzone w czerwcu. Morawiecki podał możliwą datę
  3. Sędzia wydał wyrok śmierci za pomocą wideokonferencji. Pierwszy taki przypadek w historii
  4. Kontrowersje na Węgrzech. Możesz zostać aresztowany za krytykę rządu w mediach społecznościowych
Następny artykuł