Walenie na mieliźnie u wybrzeży Tasmanii/ Australia
Źródło: Twitter/ wideo - https://twitter.com/Reuters/status/1308096151296466945

Rekordowa liczba prawie 500 waleni, które osiadły na mieliźnie. Większość z nich nie przeżyła, naukowcy wyjaśniają

Artur ŁokietekArtur Łokietek
23 Września 2020

Najpierw u wybrzeży Tasmanii znaleziono 200 osiadłych na mieliźnie waleni. Szybko jednak okazało się, że jest ich znacznie więcej. To rekordowa liczba zwierząt, niestety, większość z nich może już nie żyć. Jak wyjaśnić tę zagadkę?

Zjawisko wyrzucania na brzeg lub osiadania na mieliźnie waleni lub innych morskich ssaków nie jest niczym zaskakującym. Teraz jednak nieprawdopodobna jest wręcz skala takiego wydarzenia. Wszystko zdarzyło się u wybrzeży Australii, a ratownicy natychmiast przystąpili do ratowania zwierząt.

Zagadkowe zachowanie waleni

W miniony poniedziałek media zaczęły donosić o nieprawdopodobnym odkryciu, którego dokonano na mieliźnie niedaleko miejscowości Macquarie Heads, blisko 200 kilometrów na północny zachód od stolicy Tasmanii, Hobart. Choć region znany jest z takich wydarzeń, najnowsze zjawisko zaszokowało wszystkich. Tzw. "beaching" to zjawsko polegające na wyrzucaniu na brzeg lub osiadaniu na mieliźnie zwierząt takich jak walenie czy wieloryby. Zazwyczaj kończy się ono śmiercią osobników, które zwyczajnie się topią (jeżeli wysokie fale zakryją ich dziurkę na grzbiecie), zapadają pod własnym ciężarem czy po prostu się odwadniają. Jakkolwiek tragiczne by nie były takie wydarzenia, ostatanie wieści z Australii brzmią jeszcze bardziej smutno. U wybrzeży Australii znaleziono 270 wyrzuconych na brzeg grindwali, czyli zwierząt zdolnych osiągnąć aż siedem metrów długości i dwie tony wagi.

Zagadkowe światła wokół komety. Naukowcy odkryli niesamowitą tajemnicęZagadkowe światła wokół komety. Naukowcy odkryli niesamowitą tajemnicęCzytaj dalej

Większość nie żyje

Szybko została wybrana ekipa ratunkowa, która w mgnieniu oka opracowała szczegółówy plan pomocy biednym zwierzętom. Na samym początku uważano, że zwierząt osiadłych na mieliźnie jest "zaledwie" 70, jednak w rzeczywistości liczba ta zwiększyła się do 270, aby ponownie wzrosnąć aż do... 470. To absolutnie rekordowa liczba osobników wyrzuconych na brzeg, nawet jak na ten obszar, gdzie takie zjawiska nigdy nie były czymś wyjątkowym. W 1935 roku na mieliźnie na północy Tasmanii osiadły 294 walenie, więc skala niedawno odkrycia jest co najmniej wstrząsająca. Na samym początku opracowano plan wedle którego powinno udać się uratować chociaż część ze znalezionych 270 zwierząt. Przelatując jednak nad obszarem helikopterem, natrafiono na kolejne 200 osobników. Nic Deka, koordynator akcji ratunkowej zauważył w rozmowie z "The Guardian", iż "większość raczej nie żyje".

DZISIAJ GRZEJE:

1. Tajemnica Całunu Turyńskiego odkryta? Lekarz uważa, że Jezus zmartwychwstał

2. Za 5-złotówkę możesz dostać 1,5 tysiąca złotych. Od razu zacznij przeglądać szuflady

Akcja ratunkowa

Mimo, iż liczba niemal się podwoiła, ratownicy skupili swoje siły na zwierzętach znalezionych jako pierwszych, gdyż oceniono szanse ich wyswobodzenia i przeżycia na wyższe. Na miejscu aktualnie pracuje blisko 60 osób, które za pomocą specjalistycznego sprzętu starają się uratować jak największe liczby osobników. Problem w tym, że zmarłych waleni także finalnie będzie bardzo dużo i nie do końca wiadomo, co zrobić z ciałami. Jedna z propozycji dotyczy zakopania ich na wysypisku śmieci, inna odholowania na otwarte wody Oceanu. Te, które przeżyją, będą miały zakładane specjalne odbiorniki, które pozwolą naukowcom śledzić ich trasy i nie dopuszczać do podobnych sytuacji.

Najniebezpieczniejsze miejsce na Ziemi? Promieniowanie nawet 1000-krotnie większe niż w CzarnobyluNajniebezpieczniejsze miejsce na Ziemi? Promieniowanie nawet 1000-krotnie większe niż w CzarnobyluCzytaj dalej

Skąd to zjawisko?

Naukowcy tłumaczą, że nawet w skali tego regionu to i tak bardzo duża liczba zwierząt skazanych na śmierć. Choć lokalne władze alarmowane są o podobnych przypadkach praktycznie codziennie, są one raczej pojedyńcze, a nie w aż takiej grupie. Badacze uspokajają, że w tym zjawisku nie należy dopatrywać się działalności człowieka, gdyż walenie "tak po prostu mają". Może to być związane m.in. z ich silną potrzebą socjalizacji - gdy jeden osobnik będzie potrzebował pomocy, reszta grupy szybko go otoczy. Inna sprawa dotyczy wiernego podążania za liderem, który mógł przypadkowo wyprowadzić zwierzęta na mieliznę. Warto dodać, że naturalny "sonar" waleni często zakłócany jest przez zjawiska słoneczne, które zaburzają pole grawitacyjne, niezbędne do nawigacji tych zwierząt. Klikając na poniższe zdjęcie możecie zobaczyć filmik pokazujący skalę zjawiska.

Walenie na mieliźnie

ZOBACZ TAKŻE:

  1. Robert Makłowicz nie może wybaczyć Polakom sposobu przyrządzania kotletów schabowych, okazuje się, że masowo popełniają żenujący błąd
  2. Niesamowite nagranie trafiło do sieci. Pod balkonem kobiety zamieszkało stadko dzikich zwierząt
  3. Najniebezpieczniejsze miejsce na Ziemi? Promieniowanie nawet 1000-krotnie większe niż w Czarnobylu
  4. Rosyjski satelita spadł na Ziemię. Urządzenie miało problemy techniczne
  5. Zagadkowe światła wokół komety. Naukowcy odkryli niesamowitą tajemnicę
  6. Szef GIS ostrzega przed nadciągającym wzrostem zachorowań. Padła nawet konkretna data, kiedy możemy się go spodziewać

Następny artykuł