Kadr z Detroit: Become Human
Źródło: Steam

Najciekawsze gry, które przypominają filmy. Najlepsze pozycje dla kinomanów

Artur ŁokietekArtur Łokietek
3 Stycznia 2021

Są gry, które oferują nam dziesiątki godzin zabawy i mnóstwo zawartości, ale nie zawsze mamy czas aby się w takie pozycje zagłębiać. Z drugiej strony są pozycje, które starczą na góra paręnaście godzin i wcale nie wymagają od nas dużo, aby poznać świetną historię.

Jeżeli nie interesuje Cię rozbudowana mechanika rozgrywki i przytłaczająca liczba możliwości, a samemu nie do końca masz czas aby poświęcić na daną produkcję dziesiątki godzin – przychodzimy z pomocą. Oto najciekawsze gry, w które gra się w zasadzie tak, jakbyśmy oglądali film, którym możemy sterować.

Najlepsze „filmowe gry”

Nie oszukujmy się – dziś nie wszyscy z nas mają tyle czasu, ile dawniej, żeby zagrywać się w różne tytuły, a już szczególnie jeżeli chodzi o rozbudowane gry z otwartym światem czy inne produkcje wymagające od nas dość sporego zaangażowania.

Z drugiej strony wieczorami często siadamy do seriali czy filmów, które w końcu nie są aż tak angażujące odbiorcę, jak właśnie gry wideo. Warto jednak pamiętać, że powstają gry, które bardzo mocno przypominają filmy "którymi możemy sterować". I, podobnie jak one, dostarczają nam sporo rozrywki i prezentują zazwyczaj naprawdę świetną fabułę. Tu jednak często od nas zależy to, jak się ona potoczy. Przed Wami w pełni subiektywne zestawienie najciekawszych pozycji dla kinomanów, którzy mogliby poznać wyjątkową historię w parę wieczorów bez przesadnego zagłębiania się w mechanizmy rozgrywki.

Detroit: Become Human (i inne gry Quantic Dream)

Detroit: Become Human

Zaczynamy z grubej rury – Detroit: Become Human od studia Quantic Dream jest naprawdę wyjątkową pozycją, która zachwyciła posiadaczy PS4, jednak od jakiegoś czasu dostępna jest również na PC. Ciężko mi znaleźć produkcję, która mogłaby podobnie prezentować nam ideę „gry jak film”. W Detroit nie potrzebujemy poznawania skomplikowanych mechanizmów ani nawet jakoś specjalnie dużych umiejętności gamingowych, szczególnie, jeżeli skupimy się na trybie łatwym, przystosowanym, przede wszystkim, do poznania historii.

Hitman 3: Gameplay przedstawia pierwsze pięć minut z misji w Dubaju. Zapowiada się świetna pozycjaHitman 3: Gameplay przedstawia pierwsze pięć minut z misji w Dubaju. Zapowiada się świetna pozycjaCzytaj dalej

A ta jest perełką jeżeli chodzi o storytelling w grach wideo. Detroit: Become Human zabiera nas do Detroit roku 2038, gdy androidy stały się niezastąpionym elementem infrastruktury. Znaleźć je można wszędzie – na ulicach, gdy wykonują podstawowe obowiązki, w domach pomagające rodzinom czy w fabrykach, gdzie również zastępują ludzkich pracowników. Brzmi znajomo, prawda? Nie ukrywajmy, że cała historia nie jest nam aż tak odległa, a coraz bardziej zaawansowana robotyka dąży właśnie do spełnienia takiej wizji. W Detroit jednak „coś nie pykło”, bowiem androidy zaczęły nagle zabijać ludzi, choć stoi to w sprzeczności z ich podstawowymi zasadami istnienia. Wcielamy się w trójkę różnych bohaterów, gdzie każdy z nich jest właśnie androidem. Marcus musi uciekać przed ścigającymi go służbami, Connor jest z kolei nowoczesnym modelem wysłanym w celu zbadania dziwnej fali zbrodni, a Kara to typowo domowy model, który podjął jedną decyzję, doprowadzającą do całego szeregu nieprzewidzianych konsekwencji. Razem z nimi będziemy szukać odpowiedzi na pytanie „czym jest życie i wolna wola?” i kształtować całą opowieść.

Produkcja ta od innych gier Quantic Dream (które też serdecznie polecamy – nadnaturalny Fahrenheit, detektywistyczny Heavy Rain i hollywoodzki Beyond: Two Souls) różni się przede wszystkim znacznie większym dopracowaniem mechanizmów rozgrywki, które w zasadzie ograniczają się do wybierania kwestii dialogowych, zwiedzania lokacji i wciskania odpowiednich przycisków w konkretnej kolejności, a cała reszta praktycznie „gra się sama” i przypomina około 10-cio godzinny film. Co ciekawe, ilość ścieżek fabularnych jest tutaj przytłaczająca, każda postać może zginąć w wielu miejscach, a pozornie nieistotne decyzje kształtują to, co zobaczymy w kolejnej scenie. Dlatego warto przejść tę grę nawet parę razy.

The Wolf Among Us (i inne gry Telltale)

Wolf Among US

The Wolf Among Us to jeden z najlepszych przedstawicieli typowych gier od Telltale, czyli przypominających serial (są podzielone na różne epizody) przygodówek stworzonych w idei „filmu, w który można grać”. Oczywiście śmiało mógłbym w tym miejscu wspomnieć o innych grach tego studia, takich jak The Walking Dead, Batman czy Tales from the Borderlands, jednak The Wolf Among Us ma w sobie naprawdę wyjątkowy klimat i świetną historię, a przede wszystkim – na razie dostępny jest wyłącznie jeden sezon, więc to idealna pozycja na zaledwie parę wieczorów.

„Wilk pośród nas” oparty jest na popularnym cyklu komiksów Fables wykreowanym przez Billa Willinghama. To świat, w którym postacie ze znanych baśni i bajek zmuszone zostały zamieszkać w całkowicie współczesnym Nowym Jorku i muszą ukrywać się przed zwykłymi ludźmi stosując specjalny kamuflaż. W grze śledzimy losy Bigby’ego, czyli prywatnego detektywa, którym jest znany skądinąd Wilk z Czerwonego Kapturka. Jedna z baśniowych pań lekkich obyczajów zostaje zamordowana, a my musimy zanurzyć się w całą sprawą znacznie głębiej. Tak, to zdecydowanie nie opowieść dla dzieci, a przeznaczona dla dorosłych świetna produkcja z naprawdę wyjątkową historią i klimatem kojarzącym się z kinem noir. Tutaj również wpływamy na kształt całej fabuły, a gra nie wymaga od nas zbyt dużo – ot, chodzimy po lokacjach, toczymy rozmowy, podejmujemy decyzje, zbieramy przedmioty i okazjonalnie musimy wcisnąć odpowiedni klawisz w odpowiednim momencie.

Until Dawn

Until Dawn

Trzecia w zestawieniu pozycja, której mechanika rozgrywki ponownie opisać możemy słowami „grywalny film”. Jeżeli chodzi o samo sedno to Until Dawn najbardziej przypomina właśnie Detroit: Become Human, gdyż ponownie mamy do czynienia z produkcją, która wrzuca nas w rolę pewnego rodzaju narratora wydarzeń, które dzieją się na ekranie. Co prawda wcielamy się w szereg różnych postaci, jednak to my podejmuje za nie decyzje, które uwarunkują to, jak historia się potoczy. A sama fabuła jest tutaj czymś wręcz idealnym dla miłośników klasycznych slasherów i horrorów z motywem „dom w środku lasu”. gdy to grupa przyjaciół postanawia wyjechać do chatki w górach w rocznicę tajemniczego zniknięcia ich koleżanki z klasy. Szybko okazuje się, że nie są oni sami, a oprócz skrajnego mrozu zagraża im psychopatyczny morderca i byty, jakich ten świat nie widział.

Until Dawn potrafi miejscami przerazić, ale przede wszystkim nadaje się do wielokrotnego przechodzenia, gdyż tak naprawdę grę zakończyć możemy ze wszystkimi postaciami żywymi lub... martwymi. Świetna grafika dodaje tylko klimatu, a w część postaci wcielili się aktorzy znani z dużego ekranu – Rami Malek (Bohemian Rhapsody, Mr. Robot), Brett Dalton (Agenci T.A.R.C.Z.Y., Lincoln: Historia zamachu) czy Hayden Panettiere (Herosi, Kocham Cię Beth Cooper).

Until Dawn ma jeden pewien problem – jest dostępne wyłącznie dla posiadaczy konsoli Sony. Autorzy tej produkcji stworzyli jednak później cykl The Dark Pictures, który w zasadzie w niczym nie odstaje od Until Dawn, a zagrać możemy na Xboxie i PC. Pierwsza część traktuje o mitycznym statku, która zaginął dawno temu i grupa poszukiwaczy wrażeń go właśnie odnalazła, drugi zaś to nowoczesne podejście do procesów czarownic w Salem. Obydwie gry okazały się naprawdę dobrze zrealizowane, choć osobiście kieruję się bardziej w stronę drugiej części. Serdecznie polecamy, szczególnie, jeżeli uwielbiacie horrory.

Tell Me Why

Tell Me Why

Okej, wybór tej pozycji może być dla niektórych zaskoczeniem – w końcu Dontnod Games stworzyło jedną z najpiękniejszych opowieści w historii gier wideo, czyli Life Is Strange. Tell Me Why jest jednak nowszą produkcją i zgadujemy, że miłośnicy świetnych fabuł i gier przygodowych już zapoznali się z opowieścią o nastoletniej Max i jej nadnaturalnych mocach (a jeżeli nie – to koniecznie to zróbcie!), więc skupiamy się bardziej na nowszych dziełach mistrzów scenariusza. Tell Me Why przypomina nieco serial obyczajowy, który dotyka nierzadko bardzo trudnych tematów – problemów rodzinnych, samobójstwa, choroby psychicznej, a także seksualności, gdyż jedną z dwóch postaci, w które się wcielimy w trakcie przygody rozpisanej na trzy epizody jest Tyler – transpółciowy brat Alyson. Oboje powracają do małego miasteczka na Alasce, aby odkryć sekrety swojej rodziny w znacznym stopniu polegając na bardzo specyficznej więzi, która łączy rodzeństwo. Cały tok fabularny jest tutaj znacznie wolniejszy, niż w pozostałych grach z tego zestawienia, ale scenariusz to nadrabia i mimo miejscami przeciągających się fragmentów zachęca wręcz, aby rozegrać jeszcze jedną scenę czy doprowadzić całą tajemnicą do ostatecznego rozwiązania.

Dontnod oprócz Tell Me Why i Life Is Strange stworzył inne gry silnie bazujące na historii, w tym niedawno wydany Twin Mirror (który niestety okazał się kompletną klapą). Oprócz tego są autorami RPG akcji Vampyr i Remember Me, z których zwłaszcza polecamy tę drugą, która jest pozycją znacznie mniej filmową, jednak ciężko nie odmówić jej uroku. Zwłaszcza, że przenosi nas do futurystycznego Neo Paryża. Jest więc w czym wybierać.

No dobra, ale ja to już znam

Jeżeli powyższe cztery produkcje nie są Ci obce to gratulujemy poczucia gustu i śpieszymy z innymi pozycjami, które nie są aż tak „filmowe”, jednak z pewnością okażą się idealne dla fanów świetnych opowieści.

Z całą pewnością możemy wspomnieć o Firewatch, czyli bardzo uroczej przygodówce z widokiem z pierwszej osoby, która przedstawia nam losy Henry’ego, nowego strażnika leśnego w amerykańskim stanie Wyoming. Gra nie tylko pozwoli nam oderwać się od codziennych zmartwień zabierając nas do niezwykle przepięknej doliny, ale z czasem fabuły podsunie pod nos tajemnicę do rozwikłania.

Alan Wake

Alan Wake to gra akcji, która z pewnością dałaby radę jako serial. Wszystko dlatego, że jej autorzy, fińskie Remedy Enterainment, uwielbiają eksperymentować z mieszaniem różnych mediów i podzielili swój inspirowany Stephenem Kingiem i klasyką gatunku grozy thriller psychologiczny na odcinki. Mimo wszystko, choć gra znacznie bardziej wymaga od nas zaangażowania niż „gry-filmy” jest świetną pozycją dla fanów Twin Peaks, Kinga i Strefy Mroku. Kolejna produkcja od Remedy, Quantum Break, to już pomieszanie z poplątaniem, czyli gra, która przedzielona jest serialem pełniącym rolę jakby cutscenek. Choć ogólnie została przyjęta średnio, osobiście bardzo ją lubię.

Jeżeli zaś oczekujecie od gier nieco humoru i dość zaskakujących mechanizmów, a przy tym nie chcecie zanadto zagłębiać się w gameplayowe niuanse, warto zwrócić uwagę na świetny "symulator chodzenia" The Stanley Parable. Choć z początku może wydawać się, że to kolejne chodzona przygodówka, szybko okaże się, że to w istocie perfekcyjna satyra na narrację w grach wideo. Warto też wspomnieć o innych świetnych grach, takich jak gotyckie The Council, postapokaliptyczne The Last of Us czy przepiękne graficznie (dlatego kinowe), ale ubogie mechanicznie The Order: 1886.

„Kinowych” gier jest cała sama, tym więcej jeszcze świetnych historii, więc tak naprawdę jest w czym wybierać. Wyróżnione przez nas cztery pozycje sprawdzą się świetnie nawet dla osób, które w przeszłości nie miały za bardzo do czynienia z elektroniczną rozrywką, ale chcieliby poznać jakąś odskocznię od seriali czy filmów. Reszta to po prostu naprawdę wyjątkowe opowieści, których równie dobrze moglibyśmy doświadczyć na wielkim ekranie.

Artykuły polecane przez redakcję Techgame:

Następny artykuł