Post no hate nowe prawo w Niemczech
Źródło: Unsplash

Nawet 50 mln euro kary za niezgłaszanie obraźliwych komentarzy w internecie. Niemcy ustanawiają nowe prawo

Artur ŁokietekArtur Łokietek
21 Czerwca 2020

Prawo dotyczące mowy nienawiści w Niemczech zostaje rozbudowane. W kraju ustanowiono nowelizację ustawy NetzDG. Moderatorzy różnych portali będą musieli zgłaszać na policję wszelkie negatywne komentarze, które znajdą. Inaczej grozi surowa kara pieniężna, nawet 50 mln euro. Może to godzić w prywatne dane.

Niemcy starają się uskuteczniać prawo zabraniające nienawiści w internecie. Poszli chyba o krok za daleko...

NetzDG w Niemczech

NetzDG to ustawa o egzekwowaniu prawa w sieci nałożona w Niemczech w 2017 roku. Główną ideą ustawy jest gwarancja, aby moderatorzy różnych serwisów usuwali groźne bądź nielegalne treści, które użytkownicy zamieszczają w internecie. Spotkało się to oczywiście z niezwykle mieszaną odezwą internautów i niektórych specjalistów. Human Rights Watch ostrzegała, że takie prawo jest zachętą dla serwisów, aby te usuwały niewygodne dla siebie treści. Kontrowersyjna ustawa została jednak jeszcze bardziej rozbudowana. W czwartek rząd federalny ustanowił, że administratorzy portali internetowych będą musieli zgłaszać negatywne treści do Federalnego Urzędu Policji Kryminalnej (BKA).

Kontrowersyjne prawo

Nowelizacja NetzDG jest jeszcze bardziej kontrowersyjna, gdyż teraz portale internetowe będą musiały dostarczać policji wrażliwych danych osobowych podejrzanych o popełnienie przestępstwa użytkowników, w tym m.in. ich adresu IP. Specjaliści zgadują, że wiele portali może zbyt ochoczo zgłaszać podejrzane komentarze czy treści, gdyż za ich niezgłoszenie nałożona może być kara w wysokości nawet 50 milionów euro! Specjaliści ds. cyberbezpieczeństwa i obrońcy prywatności alarmują tym samym, że zagwarantowanie dostarczania na policję poufnych danych każdego (nawet zanim dana osoba zostanie o coś oskarżona) będzie godzić w prywatność ludzi. Policja może tym sposobem zbudować bazę danych internautów i nie jest do końca dobra wiadomość.

Co na to Twitter czy Facebook?

Problem pojawia się, jeżeli chodzi o popularne serwisy społecznościowe, takie jak Twitter czy Facebook. Choć ich właścicielami są ogromne firmy, w świetle nowego prawa zostały zmuszone do udostępniania wrażliwych danych swoich użytkowników podejrzanych o dane wykroczenie czy przestępstwo. Na oficjalne stanowisko gigantów internetowych trzeba jeszcze trochę poczekać. Zapowiadane są jednak zmiany w prawie, które mają je nieco rozjaśnić. Być może wtedy odseparowanie wyrażania własnej opinii od mowy nienawiści stanie się łatwiejsze, a serwisy nie będą zmuszone dmuchać na zimne i zgłaszać wszystko to, co wydaje się podejrzane.

Zobacz także:

  1. Istnieje sześć miliardów planet podobnych do Ziemi. I to tylko w naszej galaktyce
  2. IMGW: Ostrzeżenia przed burzami dla ponad połowy kraju. Niebezpieczna zjawiska nie odpuszczą
  3. Niespodzianka od Microsoftu. Windows 7 z ważną aktualizacją
  4. Rozmowa ze zwierzętami i roboty zamiast ludzi - taką przyszłość przepowiadają Japońscy naukowcy



Następny artykuł