Użytkownicy przed zhakowanymi rosyjskimi paczkomatami
Źródło: źródło: youtube/Виталий Карчер/kadr z filmu

Paczkomat kompletnie "zwiariował". Reakcja mężczyzny była bezcenna, wszystko się nagrało

Łukasz KopcińskiŁukasz Kopciński
7 Grudnia 2020

Rosyjska firma kurierska stanęła przed nie lada wyzwaniem. W wyniku działania hakerów jej paczkomaty dosłownie oszalały. Urządzenia zaczęły losowo otwierać skrytki.

  • Zmasowany atak na rosyjskie paczkomaty
  • Do incydentu doszło 4 grudnia w środku dnia
  • Włamano się do tysięcy skrzynek
  • Hakerzy uderzyli w urządzenia rozlokowane w całym kraju

Właściciel zaatakowanych paczkomatów błyskawicznie powołał specjalną komórkę szybkiego reagowania, która miała za zadanie zabezpieczyć feralny sprzęt. Była to duża akcja, bowiem sprawdzić trzeba było tysiące miejsc.

Ogromny rozmach działania hakerów

Atak został przeprowadzony na wielką skalę, a wariować zaczęły punkty w różnych lokalizacjach na terenie Rosji. Potwierdzone przypadki pochodzą z Moskwy i Nowosybirska, jednak na pewno lista nie zamyka się na dwóch miastach.

Czytaj również:Dyrektorzy szpitali ujawnili prawdę. Łóżka zarezerwowane dla chorych na COVID tylko na papierze

Nie jest na razie jasne czy miało to na celu wykraść przesyłki, czy było jedynie formą żartu cyberprzestępców. Nawet jeśli był to wątpliwej jakości kawał, to mógł pozbawić wielu osób wyczekiwanych przedmiotów.

Wyobraźmy sobie sytuację, w której obok atakowanych skrytek przechodzi akurat osoba z nie do końca wykształconą moralnością. Inną możliwością jest dywersja na szeroką skalę, gdzie otwartych zostało znacznie więcej lokalizacji, a okradziono tylko nieliczne.

Korporacja kurierska nie ujawniła publicznie dokładnego spisu narażonych urządzeń. Nie wiemy także, czy jakieś paczki zniknęły w czasie wydarzenia.

Hakerzy mieli uderzyć łącznie w 2 700 ścianek do odbioru paczek. Stanowi to ćwierć całej sieci urządzeń firmy PickPoint, czyli rosyjskiego odpowiednika rodzimego InPostu.

Przypadki ataków na InPost

Przy okazji wspomnienia polskiego przedsiębiorstwa nasuwa się pytanie, czy nasz dostawca jest gotowy na taki incydent. InPost w przeszłości mierzył się z licznymi atakami wymierzonymi w klientów, ale zdarzenie podobne do tego u wschodnich sąsiadów na szczęście się nie przytrafiło. Pandemia, a teraz także święta, to okres wysyłania mnóstwa paczek, zaś aktywność cyberprzestępców w tym szczególnym czasie rośnie wtedy wprost proporcjonalnie.

Jedna z głośniejszych spraw odnośnie kradzieży przesyłek ze skrzynek InPostu rozegrała się we Wrocławiu. Złodzieje skorzystali jednak z mniej zaawansowanego sposobu dostania się do wnętrza ścianek. Użyli wtedy po prostu siły. Zrobili to jednak w tak ostrożnej formie, że nie pozostawili wyraźnego śladu włamania. Policja rozważała zatem atak hakerski.

Ponadto polska firma na bieżąco informuje o cyberprzestępcach polujących na jej klientów. W samym 2020 roku takich sytuacji była dwucyfrowa liczba. Ci złodzieje nie polują na zawartość skrzynek, a próbują wyłudzić dane poprzez SMS czy fałszywe aplikacje.

Wiadomości mogą kłamliwie zachęcać do opłaty za wstrzymaną przesyłkę, a nawet wykorzystać motyw pandemii do prośby o wpłatę na dezynfekcję paczki. Kliknięcie wszelkich linków może prowadzić do poważnego zainfekowania telefonu czy komputera.

Następny artykuł