Świątynie Longshan w Chinach
Źródło: Wikipedia

YouTube i automatyczna cenzura treści przeciw chińskiej władzy. Firma odpiera zarzuty

Artur ŁokietekArtur Łokietek
28 Maja 2020

Z popularnego serwisu YouTube znikają komentarze mające anty-chiński wydźwięk. Usuwa je automatyczny skrypt. Sam serwis odpiera te zarzuty i wyjaśnia, że doszło do błędu w oprogramowaniu. Mimo to, YouTube oskarżono o prochińską postawę.

Popularny serwis internetowy YouTube znów dotknęła kontrowersyjna afera. Tym razem chodzi o automatyczną cenzurę anty-chińskich treści.

YouTube i prochińska postawa?

Serwis YouTube działał kiedyś na prostej zasadzie moderacji - gdy dane filmy czy komentarze były nieodpowiednie i użytkownicy je zgłaszali, moderatorzy to sprawdzali i w razie zasadności usuwali takie treści. Od dłuższego czasu serwis bazuje jednak na skrypcie, który wielokrotnie okazywał się działać kontrowersyjnie. W końcu skrypt potrafi segregować filmy w nieoczywisty sposób, usuwać komentarze, które nie mają negatywnego wydźwięku czy pozostawiać te przepełnione hejtem. Niektórzy użytkownicy platformy oskarżają serwis jednak o upolitycznianie swoich działań. Wszystko wynika z rzekomego błędu w skrypcie, który usuwa anty-chińskie komentarze.

Błąd w skrypcie?

Krytyczne komentarze wymierzone w chiński rząd usuwane są zaledwie w ciągu paru lub parunastu sekund! Jak donosi portal The Verge, usuwane komentarze najczęściej składają się z dwóch lub więcej słów. Jako przykład podawane są komentarze o treści "共匪" ("komunistyczyni bandyci") czy "五毛" ("partia 50 centów" - termin używany w odniesieniu do naśmiewania się z kwoty "50 chińskich centów", jakie rząd płaci rzekomo na pozytywne komentarze na swój temat). Co ciekawe, te same komentarze napisane w języku angielskim nie są banowane. Komentarze usuwane są w zaledwie 15 sekund, więc oznacza to, że nie stoi za tym żaden moderator czy człowiek, a skrypt. Sam serwis ostatnio informował, że coraz bardziej polega na nim, gdyż w czasie pandemii woli ograniczyć pracowników przebywających w firmie.

YouTube wyjaśnia

Najdziwniejsze w tym wszystkim jest to, że sam serwis w Chinach i tak jest zablokowany. Czemu więc skrypt automatycznie usuwa negatywne treści dotyczące tamtejszego rządu? Rzecznik prasowy witryny poinformował, że to ewidentny błąd skryptu. Jego zdaniem ktoś omyłkowo dodał do niego konkretne zestawy słów, które są od razu wyłapywane i usuwane. YouTube twierdzi, że firma nie przeszła na prochińską politykę, a sam błąd jest analizowany i trwać ma dochodzenie wewnątrz firmy.

Zobacz także:

  1. Samsung wprowadzi własną kartę debetową
  2. Szef Xboxa: jeszcze nie poznaliście wszystkich możliwości nowej konsoli
  3. Gadu-Gadu sprzedaje numery. Za niektóre trzeba zapłacić naprawdę duże pieniądze
  4. Brak zdecydowanej reakcji doprowadzi do tragedii. Apel PIIT w sprawie masztów 5G



Następny artykuł