iPhone podłączony do kabla ładującego.
Źródło: Pixabay

Apple bije kolejne rekordy. Proponują kabel w absurdalnej cenie

Stanisław JanowskiStanisław Janowski
26 Czerwca 2020

Apple swego czasu zaskakiwał innowacyjnością, rewolucyjnymi rozwiązaniami i wyznaczaniem trendów w branży technologicznej. Teraz firma z Cupertino w Kaliforni również zaskakuje, ale głównie absurdalnymi cenami za swoje produkty.

Najnowszy produkt Apple, który wzbudził kontrowersje to kabel, za który firma życzy sobie 700 złotych. Czy to dużo? Może i tak. Czy warto? Sprawdźmy.

Wysokie ceny gwarancją... no właśnie, czego?

Parę tygodni temu pisaliśmy a absurdalnej cenie kółek, które można zamontować do Maca Pro. Producent za taką możliwość oczekuję zapłaty przeszło dwóch tysięcy złotych. Kontrowersje wzbudziła również podstawka do monitora, która kosztowała cztery tysiące. Teraz Apple zaproponowało swoim fanom kabel za 700 złotych.

Co umie kabel za prawie tysiąc złotych?

Kabel oferowany przez firmę Tima Cooka na pierwszy rzut oka wygląda bardzo dobrze. Jest pleciony, więc nie będzie się zwijał i plątał, wykończenia są solidne. Jeżeli chodzi o możliwości kabla to też jest całkiem nieźle. Umożliwia on przesył danych z prędkością 40 Gb/s (przy wykorzystaniu portu Thunderbolt 3 lub USB 3.1 drugiej generacji). Kabel pozwala również korzystać z wyjścia wideo DisplayPort (HBR3) oraz ładuje sprzęty z mocą do 100W.

Konkurencja słabsza, ale dużo tańsza

Na tle konkurencyjnych kabli, najnowszy produkt Apple wypada najmocniej. Pytanie jednak brzmi czy jakikolwiek kabel służący do użytku domowego jest wart tak astronomicznej ceny? Większość osób zdecyduje się prawdopodobnie na zamienniki, które mają słabszą prędkość przesyłu danych, ale często są tańsze o ponad połowę.

ZOBACZ TAKŻE:

  1. WWDC 2020 już dzisiaj! Co na konferencji zaprezentuje Apple?
  2. Czy technologia poszła za daleko? Przedstawiamy inteligentną kuwetę dla kota
  3. Samsung Galaxy Watch 3 wygląda świetnie! Nadchodzi nowa generacja smartwatchy
  4. Flash Player odchodzi do lamusa. Adobe zaleca usunięcie wtyczki

Następny artykuł