NASA zdjęcie Ziemi miasta infrastruktura
Źródło: Unsplash

Padła "połowa internetu". Globalna awaria winą jednego routera

Artur ŁokietekArtur Łokietek
19 Lipca 2020

Wiecie, że padła "połowa internetu"? Choć w Polsce problem nie był tak dostrzegalny, miniony piątek na świecie odznaczył się globalną awarią internetu. Nie działały serwery gier takich jak League Of Legends i wiele stron internetowych. Cloudflare wyjaśnia bardzo specyficzne powody problemów.

Każdy kozak dopóki internet działa. Patrząc na ostatnie wydarzenia, ryzyko globalnej awarii jest coraz większe.

Globalna awaria internetu

Około godziny 21 w piątek czasu polskiego (choć zdaniem niektórych serwisów problemy najbardziej dało się poczuć w okolicach 23:30) miała miejsce olbrzymia usterka. Nagle przestały działać popularne witryny i narzędzia, a nawet gry - serwery LoLa padły, tak samo jak Discorda, a znane zagraniczne strony, takie jak Patreon, GitLab czy Politicio również nie ładowały się osobom, które chciały je odwiedzić. Jak na ironię nie działał nawet DownDetector, czyli serwis skupiający globalne awarie sieci. Początkowo sądzono, że problemy z "połową internetu" wynikły przez olbrzymi atak hakerski.

Połowa internetu nie działa, co zrobić?

Pierwsza teoria to poważny atak DDoS na usługi DNS Cloudflare, jednak firma szybko zdementowała te pogłoski. Wyjaśniono, iż powód problemu był natury technicznej. Co się dokładnie stało? Zdaniem szefa Cloudflare, Matther Prince'a, problem wynikł przez... jeden router. Znajdujące się w Atlancie w Georgii urządzenie napotkało na błąd, który spowodował błędne trasowanie w infrastrukturze. Błąd polegał na przekierowaniu ruchu do POPów (point-of-presence), czyli punktów stanowiących najważniejsze elementy nawiązania połączenia internetowego. Wyjaśniono, iż szybko przekierowano ruch do dostawców i odizolowano router. Skalę problemu możecie zobaczyć na mapce poniżej:

Obrazy techgame

Banalny błąd, poważny efekt

Choć samo wydarzenie w ciągu paru godzin zostało przez Clouflare bez problemu naprawione, pokazuje ono, jak niewiele potencjalnie potrzeba, aby przeprowadzić globalny blackout usług internetowych. Oczywiście nie wszystko jest takie łatwie i celowe DDoSowanie jest o wiele bardziej wymagające, wszak aktualny problem dotyczył jedynie usług Cloudflare, to i tak nawet błahy problem jest w stanie negatywnie odbić się na funkcjonowaniu wielu stron, gier i aplikacji. W końcu wystarczyła jedna awaria, aby w ciągu paru godzin zaczęły się pojawiać teorie konspiracyjne dotyczące celowego wyłączania internetu przez rządy wielu krajów.

Następny artykuł