chiny
Źródło: Samschoe, CC BY-SA 4.0

CIA donosi o ponad tysiącu naukowców szpiegujących dla rządu Chin. Olbrzymia skala

Artur ŁokietekArtur Łokietek
9 Grudnia 2020

Amerykański kontrwywiad donosi o setkach chińskich szpiegów zlokalizowanych na amerykańskich uniwersytetach. Ponad tysiąc kolejnych opuściło kraj. Skala zagrożenia jest olbrzymia, jak podkreślają amerykańskie służby.

  • CIA zidentyfikowała setki chińskich naukowców będących szpiegami
  • Tysiąc kolejnych opuściło kraj, najpewniej w obawie przed posądzeniem o szpiegostwo
  • Amerykański rząd zdaje sobie sprawę ze skali zagrożenia
  • Joe Biden zamierza podjąć w tym kierunku konkretne działania

Rząd prezydenta-elekta Joe Bidena ma co robić. Poinformowano, że w związku z przetasowaniami w strukturach władzy, Pekin najwyraźniej zintensyfikował swoje wysiłki w kwestii szpiegostwa. Zdaniem CIA, szpiegów mogą być tysiące.

Chiny na celowniku USA

Ostatnie miesiące (ale przyznajmy szczerze, że w zasadzie to i lata, bowiem cała sprawa zaczęła się już dawno temu) nie były dla Chin lekkie. Przynajmniej jeżeli chodzi o stosunki z USA, które wydają się być dość napięte. I nie mówimy tu wyłącznie o nowoczesnym wyścigu kosmicznym, a szpiegowaniu.

Cała sprawa sięga tak naprawdę lata wstecz, gdy to Chiny trafiły na celownik amerykańskiego rządu. Posądzony o szpiegowanie na rzecz Chin Huawei to zaledwie wierzchołek góry lodowej. Niedawno Amerykanie zdecydowali się na bardzo ważny krok, który najwyraźniej dość mocno wkurzył Pekin.

Doczekaliśmy się bowiem nowego rozdziału wojny handlowej, gdy w USA przegłosowano prawo o obecności chińskich przedsiębiorstw na amerykańskiej giełdzie papierów wartościowych. Zapewniać ma ono, że chińskie przedsiębiorstwa muszą ujawnić wszelkie skrywane tajemnice, ale przede wszystkim to, czy działają na zlecenie obcego rządu.

Chiński wywiad w akcji

Wysokiej rangi oficjele państwowi, jak choćby prokurator generalny USA ds. bezpieczeństwa narodowego, John Demers, informują o wykryciu latem bieżącego roku zwiększonej liczby chińskich szpiegów będących naukowcami zlokalizowanymi na amerykańskich uniwersytetach. Wszystko zaczęło się od zaledwie pięciu osób i szybko rozrosło do niespotykanej skali.

Rozmiar tej grupy jest tak ogromny, że nie ma chyba osoby, która zdawałaby sobie sprawę z prawdziwej skali zagrożenia - twierdzi Demers. CIA donosi, że chińscy szpiedzy działają w oparciu o bardzo pokaźne fundusze, zaś administracja prezydenta-elekta zamierza ukrócić te działania. Zaznacza przy tym, że to zaledwie wierzchołek góry lodowej.

Szybko okazało się, że szpiegów są setki. Sytuacja zrobiła się bardzo poważna, jednak działania CIA zdają się przynosić rezultaty. Wkrótce nawet tysiąc chińskich naukowców postanowiło opuścić USA i nie zaliczają się do nich osoby podejrzane o szpiegostwo wcześniej. Oznacza to, że całkowita liczba szpiegów może być jeszcze większa.

CIA działa dalej

Rząd USA przypuszcza, że taka liczba naukowców powracających do kraju świadczy o olbrzymiej skali zagrożenia. Zapewne ich powrót bezpośrednio związany jest z decyzją Chin, które zrozumiały, że mają problem. Poza tym zidentyfikowany szpieg jest znacznie bardziej niebezpieczny, niż pożyteczny.

Wtedy można go oskarżyć o szpiegostwo przemysłowe lub technologiczne, co grozi karą pozbawienia wolności. Nie od dziś wiadomo, że Chiny kradną wiele patentów i technologii wprost ze źródła, czyli amerykańskich placówek naukowcy bądź gigantów technologicznych. Jest to bezpośrednie zagrożenie dla prawa patentowego.

Joe Biden już wcześniej zaznaczał, że od razu po zaprzysiężeniu zajmie się sprawą Chin i postanowi o kolejnych działaniach związanych z wojną handlową. Przy czym być może zrobi to nieco bardziej stonowanie, niż jego poprzednik. Już teraz wiemy, że Biden będzie zamierzał działać ze swoimi sprzymierzeńcami w kwestii Państwa Środka.

Następny artykuł