Donald Trump w gabinecie owalnym w Białym Domu podczas rozmowy telefonicznej.
Źródło: flickr

Cios za cios. Gigant społecznościowy odpowiada na groźby Donalda Trumpa.

W ostatnich dniach prezydent Stanów Zjednoczonych, Donald Trump, wstąpił na wojenną ścieżkę z gigantem społecznościowym. Na odpowiedź Twittera nie musieliśmy długo czekać. Wojna między fake newsami, a wolnością wypowiedzi dalej się toczy.

O groźbach Donalda Trumpa w kierunku Twittera informowaliśmy już parę dni temu. Wtedy Trump groził popularnemu serwisowi społecznościowemu zamknięciem, jeżeli nie wycofają się ze swoich decyzji. Teraz przyszedł czas na kontratak.

Skomplikowany pojedynek

Wszystko zaczęło się od oznakowania prezydenckiego “tweeta”, w którym to Donald Trump negatywnie wypowiada się o listownym sposobie przeprowadzania wyborów. W swoim wpisie podkreśla, że tego typu metoda sprawia, że wybory mogą być w łatwy sposób sfałszowane, co potwierdzały z resztą różne osoby, które widniały w ewidencji wyborczej, jako te, które już zagłosowały, chociaż tak naprawdę swojego głosu jeszcze nie oddały. Twitter oznaczył ten wpis jako sprawdzany pod kątem wiarygodności co rozjuszyło Trumpa, który zarzucał władzom portalu upolitycznienie i wspieranie partii przeciwnej. Stwierdził jednocześnie, że jeżeli Twitter nie chce zachować oznak obiektywizmu, to zmusi ich albo do zamknięcia, albo do wzięcia odpowiedzialności za treści publikowane przez wszystkich użytkowników portalu, przez jego administrację.

Szybka riposta Twittera

Twitter w odpowiedzi na groźby Trumpa nie tylko nie usunął znacznika, ale jeszcze bardziej przyjrzał się publikowanym przez niego treściom. Na efekty nie trzeba było długo czekać, Trump znany jest ze swojej lubości do “tweetowania”. Kolejny post prezydenta USA, który traktował o obecnej sytuacji w Mineapolis. Twitter oflagował ten wpis jako nawołujący do przemocy i ukrył jego treść. Trump wyszedł z tego pojedynku w miarę bez szwanku, w przypadku normalnych użytkowników portal zazwyczaj od razu blokuje autorów oflagowanych treści. W swoim wpisie Donald Trump negatywnie oceniał poziom rządzenia władz w Mineapolis, a tamtejszego burmistrza, Jacoba Freya, wyzywał od “lewaków”.

Konflikt trwa

Konflikt między prezydentem Stanów Zjednoczonych, a Twitterem w dalszym ciągu trwa, wygląda na to, że nikt nie planuje odpuścić swojego stanowiska. Donald Trump podpisał parę dni temu rozporządzenie wykonawcze, które ma mieć wpływ na tego typu działania serwisów społecznościowych.

ZOBACZ TAKŻE:

  1. WHO bez amerykańskich funduszy. Trump: “Chiny całkowicie kontrolują WHO”
  2. Donald Trump kontra reszta świata. Rozpoczęła się wojna z gigantem społecznościowym
  3. Lek, który może zabić. WHO przerywa testy kliniczne
  4. Rosja fałszuje dane o statystykach pandemii, sądzą eksperci. Kraj oskarża o to samo Białoruś
Następny artykuł