Jedna z rudowłosych bohaterek gry Dead or Alive 6
Źródło: Steam

Legendarny twórca Ninja Gaiden i Dead or Alive wraca do branży. Założył nowe studio

Łukasz KopcińskiŁukasz Kopciński
19 Stycznia 2021

Choć nie jest branżowym celebrytą w skali globalnej, to odcisnął piętno na historii gier. Jest szczególnie ważną postacią w dziejach XBOX-a. Tomonobu Itagakiemu kilka lat temu powinęła się noga, ale ma zamiar dostarczyć kolejną grę.

  • Itagaki przez lata odpowiadał za głośną serię Dead or Alive
  • Jego drogi ze studiem, w którym święcił triumfy, rozeszły się w złej atmosferze
  • Praca na własną rękę okazała się być fiaskiem, a reżyser zajął się edukowaniem młodzieży
  • Ma jednak dość rozłąki z produkcją gier i ogłasza powrót

Tomonobu Itagaki, to nazwisko, które raczej nie rozpaliło wyobraźni większości osób, które je właśnie przeczytały. Jest to twórca gier znaczących dla branży, ale jego największe sukcesy przypadają na około dwie dekady temu.

Lata chwały uznanego producenta

Itagaki przypomniał o sobie przy okazji wywiadu dla Bloomberga, poświęconego właśnie historii, której nie był jednakże głównym bohaterem. Chodziło o dzieje XBOX-a, którego swoimi umiejętnościami Japończyk wspierał na początku rywalizacji z PlayStation.

Itagaki pracował w jednym ze studiów, którego usługami zainteresował się Microsoft, aby zaoferować wachlarz atrakcyjnych tytułów na start XBOX-a. Tecmo było firmą, która zdaniem Amerykanów miała potencjał przyczynić się do osiągnięcia sukcesu szykowanej konsoli.

W przytoczonym wywiadzie deweloper wyznał, że wraz z zespołem dostał nieco ponad rok, aby wykazać się i dostarczyć wartościowe dzieło. Zdecydował się przyjąć to wyzwanie, kierując mottem podobnym do Mistrza Yody o wykonywaniu pracy lub nie, bez niepewnego próbowania.

Project: Mara może zachwycić fotorealistyczną grafiką. Ninja Theory zdradza kolejne szczegółyProject: Mara może zachwycić fotorealistyczną grafiką. Ninja Theory zdradza kolejne szczegółyCzytaj dalej

Itagaki był producentem, a zarazem reżyserem pierwszych czterech odsłon Dead or Alive. Potem pracował także przy spin-offach głównej serii.

Część interesujących wypowiedzi przepadłoby w konsekwencji odrzucenia podczas procesu selekcji materiałów do artykułu Bloomberga. Na szczęście twórca w porozumieniu z redakcją opublikował te treści na swoim profilu w mediach społecznościowych.

Stąd poznaliśmy kilka kolejnych zakulisowych ciekawostek, także związanych ściśle z osobą dewelopera, a nie tylko powiązaniami z Microsoftem. Jak zostało już wcześniej wspomniane, zdecydowanie lepiej może wspominać pierwsze dziesięciolecie XXI wieku.

Itagaki co prawda ostatnią grę stworzył 5 lat temu, ale zapamiętany chciałby być raczej za tę jeszcze wcześniejszą. W 2008 roku pełnił rolę producenta i reżysera Ninja Gaiden II.

Tytuł ekskluzywny na XBOX 360 spotkał się z pozytywnym odbiorem krytyków i pozostałych graczy. W serwisie Metacritic noty uśredniono na poziomie 81/100 od mediów i 8/10 od graczy.

Zapomnienie i powrót twórcy hitów z pierwszych XBOX-ów

Mimo sukcesu NG II autor odszedł z Tecmo w związku z nieścisłościami finansowymi. Według niego firma nie dotrzymała słowa odnośnie wypłaty bonusów za poprzednie dzieła. Itagaki pozwał zarówno studio, jak i jego prezydenta.

Ten przykry epizod zmusił go do poszukania sobie nowego pracodawcy. Wraz z kolegami założył Valhalla Game Studios i zajął się przygotowywaniem Devil’s Third.

Pech nie opuszczał ojca Dead or Alive i tutaj też wyniknęły problemy kuluarowe. Tytuł opracowywany był z myślą o ekskluzywności dla Microsoftu, ale gdy plan legł w gruzach, na wydawcę wskazano THQ. Przedsiębiorstwo wpadło jednak w tym czasie w poważne tarapaty pieniężne.

Ostatecznie Devil’s Third ujrzał światło dzienne jako... tytuł przeznaczony tylko na Wii U. Gra została zmiażdżona przez recenzje (43/100 w Metacritic). Nieco bardziej pobłażliwi byli gracze, z których ocen uzbierała się średnia 6.7/10.

Zdawało się, że był to twórczy koniec Tomonobu Itagakiego. Jak się okazuje, nic bardziej mylnego. W materiale zamieszczonym na jego Facebooku pojawiły się wątki odnośnie jego teraźniejszości. Przyznał, że nie mógł długo usiedzieć na deweloperskiej emeryturze. W tym czasie zajmował się nauczaniem.

Znowu czuję, że chcę stworzyć grę i właśnie założyłem w tym celu studio Itagaki Games - powiedział Japończyk. Dodał też, że nie miałby nic przeciwko odnowieniu relacji z Microsoftem.

Artykuły polecane przez redakcję Techgame:

Następny artykuł