Grafika z napisem WAŻNE
Źródło: Techgame

Uwaga, znany bank ostrzega. Klienci OLX zagrożeni, z kont znikają wszystkie oszczędności

Stanisław JanowskiStanisław Janowski
23 Listopada 2020

Santander Bank Polska ostrzega przed kolejną kampanią hakerską. Niedalej jak tydzień temu oszuści próbowali wyłudzać pieniądze od nieświadomych klientów banku sposobem na “dopłatę do paczki”, teraz za cel obrali sobie klientów portali aukcyjnych. Należy zachować szczególną ostrożność.

Zagrożone są osoby, które wystawiają swoje przedmioty na aukcję. Oszuści znajdują kolejne sposoby, aby wyłudzić pieniądze od swoich ofiar. Tym razem padło na użytkowników platformy OLX.

Nowoczesność niesie ze sobą niebezpieczeństwo

Czasy, w których żyjemy dają nam ogromne możliwości. Za pośrednictwem sieci możemy kupić w zasadzie wszystko o czym sobie zamarzymy, a płatności możemy realizować w sklepach z całego świata. Wiąże się z tym jednak spore ryzyko, ponieważ oszuści próbują na wszelkie możliwe sposoby wykorzystać tę sytuację.

Banki cały czas pracują nad kolejnymi sposobami, aby zwiększyć poziom zabezpieczeń związanych ze swoimi usługami. Nie jest to jednak proste, bo hakerzy w dalszym ciągu wynajdują nowe pomysły jak obejść te zabezpieczenia. O kolejnym pomyśle na oszustów internetowe informuje Santander Bank Polska.

Santander ostrzega. Klienci OLX zagrożeni

Całe oszustwo wygląda wręcz podręcznikowo. Oszuści wyszukują ofertę na platformie OLX, a następnie piszą do właściciela aukcji. Rozmowa przebiega bardzo standardowo. Oszust pyta się swojej ofiary czy oferta jest jeszcze aktualna, prosi o szczegóły i tak dalej. Takie zachowanie ma na celu uśpienie czujności drugiej osoby, która będzie myślała, że ma do czynienia z potencjalnym klientem.

Czerwona lampka powinna się nam zapalić w momencie, w którym klient decyduje się na zakup naszego produktu, jednak nalega na skorzystanie z “nowej formy płatności w serwisie”, która jednocześnie zapewnia bezpłatną przesyłkę. Santander ostrzega, że jest to jasny sygnał do tego, że mamy do czynienia z oszustem.

  1. Ujawniono wstrząsające informacje o Marsie. Badacze nie mogą uwierzyć, wielki przełom
  2. Tylko Magda Gessler zna sekret idealnych placków ziemniaczanych. Raz ich skosztujesz - przepadniesz na zawsze
  3. Niewiarygodna oferta sieci Morele. Nowa konsola "za grosze", wiemy jak zdobyć

Sprytne oszustwo. Nie daj się zwieść

Jeżeli przystaniemy na te warunki, to następnym krokiem jest wejście w link przesłany do strony z płatnością. Witryna jest oczywiście fałszywa i służy jedynie do tego, by ukraść nasze dane logowania do bankowości internetowej i danych naszej karty płatniczej.

Oszustwa tego typu są stosunkowo proste do wykrycia, najczęściej wystarczy po prostu wpisać w wyszukiwarkę Google proponowaną formę płatności i sprawdzić czy jest to rzeczywiście zaufana platforma do przeprowadzania tego typu transakcji. Na ogół wystarczy ograniczyć się do tych form płatności, które oferuje dana strona aukcyjna.

Warto również zwrócić uwagę na język, którym posługuje się dana osoba w kontaktach z nami. Oszuści najczęściej nie zwracają uwagi na zasady poprawnej polszczyzny. Zdania gęsto usiane błędami mogą wzbudzić nasze zainteresowanie i podejrzenie, że możemy mieć do czynienia z oszustem. Nie jest to jednak standard, bowiem jeżeli kiedykolwiek robiliście zakupy za pomocą OLX-a, to zdaje sobie sprawę, że część użytkowników po prostu popełnia błędy w pisowni.

Adres strony to podstawa

Najbardziej podstawowym sposobem na sprawdzenie, czy nie mamy do czynienia z próbą oszustwa jest po prostu sprawdzenie adresu strony i porównanie jej z linkiem, który dostaliśmy. Witryna może do złudzenia przypominać stronę uznanej platformy płatniczej, hakerzy nie mają bowiem problemu z odwzorowaniem wyglądu stron. To czego jednak nie są w stanie przeskoczyć to adres strony. Oszuści nie mogą stworzyć takiego samego adresu, tworzą więc podobny, w którym różnice są praktycznie niezauważalne (np. Zamieniona kolejność danych liter).

Następny artykuł