Starlink
Źródło: youtube.com/SpaceX/kard z filmu

Internet od Elona Muska kosztuje ogromne pieniądze. Poznaliśmy cenę usługi internetowej Starlink

Gabriela SicińskaGabriela Sicińska
4 Listopada 2020

Dostęp do internetu to dla nas oczywistość. Niemal nieustannie jesteśmy w sieci i nie potrafimy już wyobrazić sobie życia bez tego przysłowiowego okna na świat. Nie we wszystkich rejonach naszej planety jest on jednak tak łatwo dostępny. Elon Musk pracuje nad zmianą tego stanu rzeczy.

Firma SpaceX od miesięcy pracuje nad swoim autorskim systemem dostarczania szybkiego Internetu. Starlink, bo taką nazwę nosi nowa usługa Elona Muska, wszedł w fazę beta testów. Za możliwość udziału trzeba jednak sporo zapłacić.

Starlink wchodzi w fazę publicznej bety

Projekt Internetu SpaceX opiera się na umieszczeniu 12 tysięcy satelitów na orbicie okołoziemskiej. Mają one umożliwić połączenie z siecią w każdym zakątku globu. Do finalizacji projektu jeszcze daleko, ale już teraz można przetestować łącze oferowane przez Muska.

Obecnie na orbicie umieszczonych jest około 900 starlinkowych satelitów. Jest to zaledwie 7,5% liczby urządzeń, które mają krążyć wokół Ziemi w ramach usługi Starlink. Ze względu na tak niewielką ich liczbę, do testów dołączyć mogą obecnie tylko mieszkańcy Stanów Zjednoczonych i Kanady.

Najdroższy Internet na świecie

Aby móc przetestować szybki Internet Elona Muska, trzeba czegoś więcej niż tylko odpowiedniej szerokości geograficznej. Uzyskanie dostępu do usługi wiąże się z zakupem specjalnej anteny satelitarnej oraz routera WiFi oferowanych przez SpaceX. Ceny zwalają z nóg.

Oba urządzenia, wraz z miesięczną subskrypcją usługi, będą kosztowały użytkowników w sumie około 600 dolarów. W przeliczeniu na złotówki mamy więc kwotę rzędu 2300 złotych. To jedyne 2000 złotych z hakiem więcej niż statystyczny Polak płaci za domowy Internet.

Prędkość Starlinka

Celem Elona Muska jest dostarczenie szybkiego Internetu na całym świecie. Na ten moment prędkości jeszcze nie robią zbyt wielkiego wrażenia, bo otrzymujemy transfer rzędu od 50 do 150 Mb/s z opóźnieniem 20-40 ms. Te liczby odpowiadają możliwościom standardowego LTE. W dodatku trzeba się liczyć z występowaniem “krótkich okresów braku łączności”.

Ta specyfikacja nie robi większego wrażenia. W każdym razie nie na nas. Z pewnością bardziej ucieszą się z niej mieszkańcy okolic dżungli amazońskiej czy choćby Kenii, gdzie dostęp do Internetu jest wciąż znikomy.

Wydajność będzie wzrastać

Wspomniane wcześniej 7,5% ilości planowanych satelitów krążących po orbicie to liczba, która będzie stale rosnąć. W miarę wysyłania w kosmos kolejnych urządzeń, możliwości Starlinka będą wzrastać.

Poza oczywistą poprawą szybkości i stabilności łącza, systematycznie zwiększać się będzie również zasięg usługi. SpaceX zapowiada, że w 2021 roku Starlink będzie dostępny w większości rejonów świata. Chętni do testowania powinni zatem zacząć odkładać swoje ciężko zarobione pieniądze, gdyż taniej raczej nie będzie.

Następny artykuł