Smartfon Xiaomi
Źródło: pixbay.com

Wiceszefowa Xiaomi wywołała gigantyczny skandal. Nie uwierzysz jak nazwała swoich klientów

Gabriela SicińskaGabriela Sicińska
28 Listopada 2020

Xiaomi tłumaczy się i przeprasza swoich klientów. Wszystko przez wyjątkowo niepochlebną wypowiedź Wang Mei, wiceszefowej firmy, która podczas wystąpienia w Pekinie nazwała nabywców własnych produktów „przegrywami”.

Choć chwyty marketingowe bywają różne, obrażanie nabywców swoich produktów raczej nie podchodzi pod żaden z nich. Wiceszefowa Xiaomi nazwała swoich klientów firmy „przegrywami”, co zostało fatalnie odebrane zarówno w Chinach, jak i w Polsce, gdzie smartfony Xiaomi są niezwykle popularne.

Skandal w Xiaomi

W momencie gdy Wang Mei wypowiedziała się o klientach, używając słowa „diaosi” (ang. loser), cały Internet aż zawrzał. W potocznym języku chińskim diaosi jest określeniem ludzi niezbyt majętnych, bez znajomości i perspektyw na lepszą przyszłość.

Wang Mei stwierdziła, że to właśnie oni są przyszłością rynku smartfonów. Można się z łatwością domyślić reakcji klientów. Oraz zarządu firmy, który dwa dni po wystąpieniu swojej wicedyrektor ogłosił, że Wang Mei odstąpiła od swego stanowiska.

Wiceszefowa nie była pierwsza

Zastanawiający jest fakt, iż to właśnie członkowie zarządu Xiaomi, którzy są głównymi ambasadorami swojej marki, tak często popełniają ogromne gafy. Choć trudno przebić skandal wywołany słowami wiceszefowej Wang Mei, niedawno w wizerunkowych tarapatach był sam prezes.

Ledwie kilka miesięcy temu prezes Xiaomi został przyłapany na korzystaniu z iPhone’a. Wydaje się, że to nic takiego, jednak gdy jest się dyrektorem najszybciej rozwijającej się firmy z konkurencyjnym systemem operacyjnym… Cóż, nie wygląda to najlepiej.

Oburzenie fanów Xiaomi

Trudno się dziwić, że użytkownicy smartfonów chińskiej marki poczuli się zdradzeni, gdy zobaczyli, że posty na Twitterze prezesa Xiaomi, Lei Juna, publikowane są za pośrednictwem iPhone’a. Natychmiast pojawiły się pytania, czy prezes uważa produkty Apple’a za lepsze od swoich.

Tego typu oskarżenia nie są tym, co chciałby usłyszeć szef marki o skali światowej. Tłumaczenia firmy sprowadzały się do niezbyt przekonujących wyjaśnień, że każdy dobry przedsiębiorca musi znać produkty konkurencji.

  1. Przeskanowali mumię, odkryli przerażającą prawdę. Naukowcy nie mogli uwierzyć
  2. Podali ranking najzdrowszych napojów świata. Szczegóły zachwycają
  3. Czarna dziura zaczęła wchłaniać galaktykę, ale przestała. Niesamowite odkrycie naukowców

Skandal za skandalem

Internauci nie byli jednak przekonani do komunikatu Xiaomi. Według nich testy urządzeń konkurencji to jedno, a smartfon wykorzystywany prywatnie, na co dzień, to już coś zupełnie innego. Trudno się z tym nie zgodzić.

Jeśli tak dalej pójdzie, opinia o Xiaomi może szybko się pogorszyć, co mogłoby łatwo pogrążyć markę, na której grobie zatańczyłby z (i bardzo słusznie) Steve Jobs (gdyby żył).

Póki co jednak smartfony Xiaomi są jednymi z najpopularniejszych w Polsce i raczej nieprędko się to zmieni, gdyż są to wciąż bardzo solidne urządzenia w przystępnej cenie.

Następny artykuł