Antena kosmiczna na tle mgławicy
Źródło: flickr.com

Kolejne, tajemnicze błyski dotarły do Ziemi. W odkryciu brali udział Polacy

Łukasz KopcińskiŁukasz Kopciński
17 Listopada 2020

Zespół naukowców zaobserwował potężne wybuchy energii. Wśród badaczy znaleźli się nasi rodacy.

Fascynujący kosmos raz jeszcze dostarczył niesamowitego spektaklu. W pobliżu jednego z magnetarów (o wdzięcznej nazwie SGR 1935+2154) dostrzeżono nietypowe fale.

UFO wysyła nam sygnały?

Były to mianowicie szybkie błyski radiowe - naprawdę krótkie sygnały radiowe. Magnetary znane są z kolei z silnych pól magnetycznych. Różnice między polami magnetycznymi ziemskim, a wspomnianej gwiazdy sięgają... kwadrylionów razy.

Błyski te trafiły do świadomości naukowców stosunkowo niedawno, bo w 2007 roku, rodząc wiele pytań. Pochodziły z bardzo daleka, a rejestrowały je tylko frekwencje radiowe.

Najbardziej ekscytująca, a zarazem najmniej prawdopodobna teoria rozbłyski tłumaczy aktywnością kosmitów. Niestety nie jest to żaden dowód ich istnienia, a jedynie próba zrozumienia zjawiska.

Mocniej ugruntowane są opinie, że po prostu za mało wiemy o otoczeniu ciała generującego takie anomalie. Mogą tam zachodzić naturalne procesy, których obecnie nie sposób zbadać.

Dywaguje się również o możliwych zderzeniach obiektów kosmicznych, jak gwiazd neutronowych. Prace nad dotarciem do źródła z pewnością utrudnia nieregularność zjawiska. Takie postawienie może u niektórych studzić emocje związane z obserwacją, a nie powinno.

Jednakże sama świadomość istnienia takich zjawisk w tym miejscu Galaktyki to już coś. Punkt zaczepienia do dalszych eksploracji zagadnienia. Ponadto jest to pierwszy tego typu sygnał pochodzący z granic Drogi Mlecznej!

Radiowe błyski nadal są zagadką

Można spodziewać się kolejnych interesujących raportów w przyszłości. Naukowcy wiedzą, gdzie potencjalnie wypatrywać nowych sensacji.

Polaków dodatkowo ucieszy fakt, że jednym z teleskopów zaangażowanych w obserwację był sprzęt znajdujący się w Toruniu. Rozbłysków wypatrywały też urządzenia z Holandii, a także dwa szwedzkie.

W rozmowie PAP z doktorem Marcinem Gawrońskim naukowiec wyjawił, że sygnał zarejestrowano rzutem na taśmę, ostatniego dnia obserwacji. Niestety polski teleskop z powodu prac technicznych musiał być przedwcześnie wyłączony.

Zwycięstwo naszych badaczy nie było więc pełne i mogło smakować jeszcze lepiej. Niemniej sama obecność badaczy znad Wisły w zespole odkrywców stanowi powód do dumy. Życzymy więcej powodzenia przy następnych próbach wyłapania radiowych błysków.

Następny artykuł