Tony Hawk's Pro Skater 1+2
Źródło: Activision press kit

Era remasterów. Zmora czy błogosławieństwo naszych czasów?

Gabriela SicińskaGabriela Sicińska
22 Lutego 2021

Podczas tegorocznego BlizzConu zapowiedziano nadchodzący remaster DIablo II. Klasyka RPG akcji powróci w odświeżonej formie. Radości graczy nie było końca, mimo że ostatni raz, kiedy Blizzard wziął się za modernizację swojego starego hitu, został przez graczy zgodnie okryty całunem milczenia. Dlaczego remastery są obecnie tak popularne i czy to zjawisko jest czymś pozytywnym, czy wręcz przeciwnie - na te pytania spróbujemy znaleźć odpowiedzi.

  • Remaster - definicja, geneza, cel i trendy panujące w branży
  • Przykłady świetnych i koszmarnych remasterów klasycznych gier
  • Wady i zalety wysypu zremasterowanych produkcji

Remastery to odświeżone, przede wszystkim pod względem graficznym, choć nie tylko, wersje gier wideo. Zazwyczaj twórcy decydują się na wydanie nieco zmodernizowanej wersji swojej produkcji sprzed lat, gdy gracze domagają się tego wystarczająco głośno, by była szansa na to, że zechcą ponownie zakupić grę, którą już posiadają i doskonale znają. Skutki wydania remastera legendarnej produkcji bywają rozmaite.

Remaster - odpowiedź na błagania graczy czy odgrzewanie kotletów?

Od dobrych kilku lat mamy wysyp remasterów przeróżnych produkcji. Z jednej strony mamy Crysis Remastered, z drugiej Ubisoft wyskakuje z Assassin’s Creed: Ezio Collection, a z jeszcze kolejnej wraz z nową generacją konsol wychodzi Demon’s Souls, jakby za mało było na świecie gier soulslike. A to jeszcze nie wszystko! Na BlizzConline 2021, czyli konwencie Blizzarda przeniesionym do formy zdalnej, znacznie więcej emocji wzbudza trailer nadchodzącego remastera Diablo II niż wiadomości o nadchodzącej odsłonie serii. Co się stało z branżą gier, że zarówno twórcy, jak i gracze zaczęli skłaniać się ku remasterom i remake’om, zamiast dumnie kroczyć naprzód?

Zacznijmy od odpowiedzi na pytanie: skąd w ostatnich latach wysyp odświeżonych odsłon przeróżnych gier? Z technicznego punktu widzenia sprawa jest prosta. Gaming doczekał się czasów, kiedy ma jakąś swoją historię. Jeszcze 20 lat temu nikt nie myślał o remasterach z prostego powodu - nie było czego remasterować. Gry dopiero co skończyły raczkować, a ich forma diametralnie zmieniła się względem tego, w co grywano w latach 80. i 90. ubiegłego stulecia. W ostatnich dwóch dekadach koncepcja gier nie zmieniła się aż tak bardzo, jak między rokiem 1985 a 2000. Remaster Froggera raczej nie porwałby tłumów. Remaster Diablo II - wręcz przeciwnie.

Ze strony psychologicznej, tym, na co liczą producenci remasterów jest siła nostalgii graczy. Jest to uczucie tak potężne, że często kupujemy odświeżoną wersję naszej ulubionej produkcji sprzed lat, nawet jeśli nie mamy czasu na poświęcenie kilkudziesięciu godzin na jej przejście. To nostalgia popycha nas do tego zakupu. Co więcej, liczba graczy na świecie znacznie wzrosła w ostatnich latach i można już mówić o pokoleniach w kontekście gamingowych społeczności. To stwarza odpowiednie miejsce na remastery. Młodzi gracze od lat słyszeli o tych legendarnych produkcjach, lecz odstraszała ich przestarzała grafika czy rozgrywka, zaś starzy wyjadacze chętnie powrócą do światów, które niegdyś pokochali.

DualSense pod lupą ekspertów. Kontroler Sony wytrzymuje tylko 400 godzin gryDualSense pod lupą ekspertów. Kontroler Sony wytrzymuje tylko 400 godzin gryCzytaj dalej

Teoria a praktyka

Skoro już wyjaśniliśmy, że miejsce na rynku i popyt na remastery się znajdzie, popatrzmy jak w praktyce radzą sobie takie odświeżone tytuły sprzed lat. Inspiracją do napisania tego artykułu był nadchodzący remaster Diablo II. Jednakże Blizzard wydał w ubiegłym roku swój inny hit - Warcrafta III - w nowych ciuszkach. Jaki był tego efekt? Koszmarny.

Gra nie tylko nie spełniła oczekiwań fanów. Była wręcz obelgą rzuconą im w twarz. Warcraft III: Reforged jest grą gorszą od wydanego w 2002 roku pierwowzoru pod każdym możliwym względem. Z grafiką włącznie, a to już naprawdę niemały wyczyn. Gra ewidentnie była robiona na szybko i bez poświęcenia jej zbyt wielu zasobów, czym Blizzard zdołał skutecznie oburzyć graczy.

Oczywiście, czasem coś nie wyjdzie. Jednakże Warcraft III: Reforged nie jest odosobnionym przypadkiem remastera, który nie do końca się udał. Mało kto dziś pamięta (i dobrze), że w 2012 roku wydano koszmarek pod tytułem Tony Hawk’s Pro Skater HD, mający być remasterem pierwszych dwóch części legendarnej serii o jeździe na deskorolce. Może i byłby tym remasterem, gdyby nie to, że z pierwowzoru wycięto wiele zawartości, której w grze było zwyczajnie zbyt mało. Coś takiego nie miało szans zainteresować nowych graczy, którzy w dowolnym współczesnym średniaku dostawali więcej niż od THPS HD, podczas gdy starzy wyjadacze byli oburzeni profanacją dokonaną na ich ukochanych tytułach.

Nie zawsze jednak remastery są tak tragicznie złe, jak w powyższych przykładach. Ba, potrafią być fenomenalne i obudzić w graczach na nowo miłość do klasyków. Przykładem tego może być, tym razem dobrze zrobiony, remaster pod tytułem Tony Hawk’s Pro Skater 1+2 wydany w ubiegłym roku, który wpadł na pusty rynek gier skaterskich niczym smok, pochłaniając graczy na dziesiątki godzin.

Podobnie zresztą było w przypadku remasterów trzech gier z serii Age of Empires, które Microsoft dodał do usługi Xbox Game Pass na PC. I był to świetny ruch, gdyż ta kultowa seria RTS-ów odżyła dzięki temu zabiegowi i zyskała też zupełnie nowe grono odbiorców. Świetny przykład dobrego zrozumienia definicji słowa remaster.

Remastery - dobro czy zło?

O ile z jednej strony słabo zrobiony remaster (Blizzardzie, wstydź się!) może skutecznie zniechęcić starych i nowych graczy, tak w przypadku, gdy zostanie zrobiony dobrze… Właśnie, co znaczy tu dobrze? Patrząc po remasterach, które przypadły graczom do gustu, “dobrze” w przypadku remastera oznacza stworzenie gry z szacunkiem traktującej swój materiał źródłowy, lecz wprowadzającej kilka niewielkich, acz znacznie uprzyjemniających rozgrywkę zmian. Oraz oczywiście przeniesienie oprawy audiowizualnej do obecnych czasów.

Teoretycznie zrobienie remastera powinno być łatwiejsze, niż stworzenie nowej gry od zera. Lecz czy tak jest w istocie? Na remasterze ciąży wszak legenda, którą stał się jego materiał źródłowy, a do którego musi ów remaster dorosnąć. I to w taki sposób, by oddać mu hołd, jednocześnie wprowadzając innowacje, których fani nie uznają za profanację dzieła doskonałego. Jest to trudne, jak udowodniły przypadki remasterów, które okazały się kompletną klapą. Jednakże jak już twórcom się ta sztuka uda, wówczas gra sprzed kilkunastu, a nawet kilkudziesięciu, lat potrafi porwać miliony. I oby jak najwięcej takich remasterów!

Artykuły polecane przez redakcję Techgame:

Następny artykuł