Apple iPhone
Źródło: apple.com

Apple ma kolejny proces za praktyki z przeszłości. Firma może stracić nawet 60 mln euro

Artur ŁokietekArtur Łokietek
27 Stycznia 2021

Smartfony to sprzęt w pewien sposób "zużywalny". Apple jednak celowo ograniczało swoje urządzenia. Firma znów musi za to odpowiedzieć, gdyż sprawa sprzed paru lat wciąż wraca jak bumerang. Tym razem głos niezadowolenia dało się usłyszeć z Włoch.

  • Sprawa sprzed paru lat wciąż prześladuje Apple
  • Firma celowo spowolniła działanie starszych iPhone'ów
  • Tematem ponownie zainteresowali się Włosi

Apple znane jest z paru rzeczy - niezwykle specyficznego designu, dość wygórowanych cen oraz tego, że na ich sprzęcie można polegać przynajmniej przez parę lat. Niektóre decyzje firmy wciąż jednak ją prześladują.

Stara sprawa ciągnie się za Apple

Nie da się ukryć, że dzisiejsze smartfony nie należą do najtrwalszych urządzeń z jakich można korzystać. Era Nokii 3310 dawno temu się już skończyła, więc trudno znaleźć sprzęt z wyższej półki, który wytrzymałby więcej, niż parę lat. Apple w tej kwestii potrafiło dostarczyć całkiem trwałe urządzenia.

Wiadomym jest, że jeżeli po jakimś czasie nasz smartfon się psuje i nie jest to wina softu, najlepiej pójść z tym do specjalisty i zapłacić za jego naprawę. No, chyba, że firma ograniczy możliwość naprawy w nieautoryzowanych serwisach, tak jak Apple czy, od niedawna, i Samsung. Problem zaczyna się, gdy producent sprzętu celowo go spowalnia.

Taka sytuacja spotkała modele iPhone'a z serii 6, czyli modele 6, 6s i 6s Plus. Przed paroma laty iPhone'y te miały dość istotny problem, albowiem potrafiły nagle wyłączyć się na mrozie przez to, że niskie temperatury drastycznie pozbawiały je baterii. Apple wymyśliło sposób na naprawę sytuacji, który wraca jak bumerang. Tylko, że w... sądzie.

Valve pracuje nad interfejsem mózg-komputer dla graczy. Gabe Newell zachwyca się nową technologiąValve pracuje nad interfejsem mózg-komputer dla graczy. Gabe Newell zachwyca się nową technologiąCzytaj dalej

Celowe spowalnianie iPhone'ów

Gigant z Cupertino postanowił bowiem wydać aktualizację oprogramowania, która dość istotnie wpływała na parametry samego urządzenia. To, po zastosowaniu łatki, stało się widocznie wolniejsze, mniej stabilne i generalnie nie takie, jakie przed aktualizacją. Firma celowo spowolniła działanie urządzeń, aby ograniczyć spadek baterii na mrozie.

Wszystko byłoby super, gdyby nie to, że Apple nie raczyło zapytać o zdanie swoich klientów. Ci musieli więc nieświadomie pogodzić się z tym, że ich smartfony najzwyczajniej w świecie zostały ograniczone. Klienci jednak nie chcieli zgodzić się z decyzją firmy, tak więc sprawę złożono do sądu.

Apple przegrało wcześniejsze sprawy, m.in. we włoskim sądzie. Nic dziwnego, w końcu mało który konsument świadomie zgodziłby się na to, aby firma ustanowiła precedens w zarządzaniu czyimś sprzętem. Wielkie jabłko nie ma jednak lekko, bo sprawa powróciła.

Włosi ponownie atakują Apple

Włosi chcą od Apple około 60 milionów euro zadośćuczynienia za szkody spowodowane dla konsumentów, jakich firma rzekomo dopuściła się na przestrzeni lat 2014 - 2021. Sprawa we włoskim sądzie dopiero się rozpoczyna, jednak istnieje spora szansa, że zakończy się niezbyt dobrze dla amerykańskiej firmy. 60 milionów nie jest jednak dotkliwą karą dla takiego przedsiębiorstwa, jednak z pewnością nadszarpnie wizerunek sprzętu z logiem nadgryzionego jabłka.

Apple obecnie pracuje nad szeregiem nowych urządzeń, w tym nowym "tanim" iPhone'm, a nawet... samochodem. Jeżeli sprawa sprzed paru lat ciągle będzie ciągnęła się za firmą, ta najpewniej będzie musiała zrobić coś, co pozwoli nieco naprawić wizerunek. Albo... nie, bo Apple zna swoich klientów na tyle dobrze, że czasami może pozwolić sobie na kuriozalne pomysły, które nie spowodują poważnych szkód.

Artykuły polecane przez redakcję Techgame:

Następny artykuł